niedziela, 15 października 2017

Rainy Trip

Cześć!
Dziś, tak jak zapowiadałam w sobotę, post z wyjazdu, który miał miejsce w zeszły weekend. Jeśli ktoś obserwuje mnie na instagramie, wiedział już wcześniej, że byłam z rodzicami i rodzeństwem w Górach Stołowych. Dokładniej byliśmy w Kudowie Zdroju przy granicy z Czechami, więc także je "zwiedziliśmy" i zrobiliśmy zakupy w czeskim sklepie, hah. 

 Prawdę mówiąc, to nie lubię zbytnio chodzić po górach, ale uwielbiam te widoki z ich szczytów! I tylko dla nich w zasadzie się wspinam. 

Pomińmy gadanie, zapraszam do zdjęć.









Pozdrawiam Państwo Niemców, którzy złapali się w kadr, haha. 




Kurtka taty :D 




No i w sumie z samych gór to tyle. Mało zdjęć szczerze mówiąc, ale i mało chodziliśmy, bo padał deszcz, zimno i jak sami widzicie - nie ma słońca na żadnym zdjęciu. 
 Jeśli kiedykolwiek będziecie w Górach Stołowych polecam wejść na Szczeliniec, właśnie z tej góry są te zdjęcia, a schodzenie już z niej jest mega zabawne i ektremalne! Można się uderzyć nie raz w głowę i śliznąć na tyłek, hah. Ciekawe przeżycie.

Jeszcze w trakcie drogi powrotnej wstąpiliśmy do Zamku Książ w Wałbrzychu.






Niecenzuralne obrazy, hah.




Co sądzicie o takich wycieczkach?
Lubicie chodzenie po górach i zwiedzanie? :)

piątek, 13 października 2017

Zaful Wishlist

Cześć!
Po dłuższej, dwutygodniowej przerwie wracam do Was z krótkim postem, z wishlistą ze sklepu internetowego Zaful. To, co się u mnie działo w przeciągu tej nieobecności, zobaczycie w już kolejnym. niedzielnym poście. 

Wracając do sklepu, to ma on bardzo szeroki asortyment i każdy znajdzie tam coś dla siebie. Zresztą chyba większość zna tę markę, więc zbytnio nie muszę opowiadać. 
W każdym razie ja wybrałam dwie rzeczy - sweterek z wycięciami na ramionach o kolorze brudnej zieleni i czarną bluzę z bardzo modnym motywem kwiatów na rękawach. 
Co myślicie?


KLIK                                                          KLIK
                                                                                          
Mam dla Was także kod promocyjny na hasło: ZFEN

Do następnego!

sobota, 30 września 2017

TEST - maseczka węglowa z Bielendy

Cześć!
Dzisiaj wracam z kolejną maseczką.
Maseczki? Maseczki, tak maseczki. Dość dużo ich już na moim blogu, ale bardzo uwielbiam testować kolejne i dawać tutaj Wam ich recenzje.
Tym razem jest to jednak produkt do twarzy niż ostatnio jak było - do włosów. 


Maseczki węglowe 'peel-off' zyskały wielką popularność. Ja także je bardzo polubiłam. 
Tą, którą dziś przedstawiam, jest z Bielendy, bardzo znana firma ze skutecznymi kosmetykami. 

 Co mówi nam o niej producent?
"Oczyszczająca maska węglowa o silnym działaniu detoksykującym błyskawicznie poprawia stan skóry mieszanej i tłustej. Innowacyjna formuła oparta na naturalnym aktywnym węglu szybko i skutecznie oczyszcza skórę z toksyn, zwęża pory i przeciw działa powstawaniu wyprysków. "

Tralalalala...
Dużo by te go jeszcze pisać. W każdym razie wiadomo o co chodzi. Maseczka ma oczyścić cerę i ją nawilżyć.

Jakie są moje wrażenia?
To, co na pewno zwróciło moją uwagę, było bezbolesne ściągniecie maseczki, bo zaś przy niektórych tak mnie bolało, że prawie ich ściągnąć nie mogłam. 
Czy są w ogóle jakieś znaczne różnice?
Szczerze mówiąc, to nie. Po dwóch użyciach nie było jakiejś drastycznej zmiany, ale miałam wrażenie, że moja skóra nieco się wygładziła i nawilżyła. Nie wiem, czy wiecie, ale ja mam trochę problemy z trądzikiem i zawsze na twarzy choć jeden pryszcz się znajdzie i jeśli chodzi o ten produkt ,to ciut pomógł, bo aktualnie mam same blizny i lekkie zaczerwienienia.  Możliwe, że pod dłuższym używaniu maseczki regularnie będą większe i jeszcze lepsze efekty.
No i to co muszę dodatkowo podkreślić, to piękny zapach! Nie potrafię go bliżej określić, ale uwierzcie mi, że jest cudowny! Zresztą wszystkie kosmetyki o ślicznych zapachach od razu urzekają moje serca, haha. Uważam po prostu, ze jest to ważna rzecz. 

Podsumowując: maseczka na plus. Może jeszcze nie zasługuję na szóstkę ale na dobre cztery tak.

A Wy już ja testowaliście?
Co o niej sądzicie?


Do następnego!

poniedziałek, 25 września 2017

Jesienna rutyna - propozycje na jesień

Cześć!
Za oknem straszny deszcz, leje niemalże od rana no i trzeba niestety siedzieć w domu. Zero okazji by zrobić jakieś nowe zdjęcia i pokazać Wam nową stylizację, a już mam na nią zamysł.


Nadeszła już jesienna rutyna. Teraz weekendy będą polegać na wylegiwaniu się w domu, piciu herbaty i przeglądaniu internetu, magazynów. Z jednej strony to dla niektórych wyczekiwane chwile. Są tak zabiegani w tygodniu, że każda chwila takiego relaksu jest wręcz niebem. Ja raczej należę do tego grona, ale ciągłe siedzenie  domu też potrafi mnie doprowadzić do szału.



Swetry i kurtki poszły w ruch. Z kolorów jasnych przeszliśmy na te bardziej ciemniejsze.
Zdecydowanie w tym sezonie króluje barwa musztardowa i zgniła zieleń. Pojawiają się one i w ubraniach, dodatkach, ale także na paznokciach i w makijażu oka. 
Bardzo lubię te kolory, pojawia się ich coraz więcej w mojej szafie.

 

Jeśli chodzi o usta to uwielbiam różnorodne brązy, niudy. Dla mnie ta pora roku to właśnie idealny czas na bardziej ciemniejsze usta. W mojej małej kolekcji pomadek mam trzy odcienie, które idealnie się sprawdzą, a dwa z nich już Wam tutaj pokazywałam.



Pierwsza jest z Primarku i mam ją jakiś dłuższy czas, ale niestety rzadko używana. Nie mogę pozwalać sobie na taki kolor na co dzień.
Dwie następne, jak już wspomniałam, zostały zrecenzowane we wcześniejszych postach, do których linki macie tutaj: 

Jeśli chodzi o ciuszki znalazłam trzy propozycje wręcz idealne na tę jesień.
Są to sweterki ze sklepu internetowego Rosegal, które mi bardzo przypadły do gustu :) 







Co o nich sądzicie?
Jakie są wasze ulubione kolory na jesień? A co króluje na ustach? :D 

Przypominam jeszcze o ankiecie na dolnym pasku!

Do następnego!

środa, 20 września 2017

Ciemność

Cześć!
Dziś wracam z dość krótkim postem, ale mam nadzieję, że i tak Wam się spodoba. Bardzo polubiliście moje poprzednie wiersze, więc nadszedł czas na opublikowanie kolejnego! 

Jeszcze na wstępie ponownie proszę o zerknięcie na świeżego bloga mojej koleżanki - KLIK
oraz na zagłosowanie w ankiecie na dolnym pasku strony :)


Ot tak, zdaję sobie sprawę,
Ile warte musi być życie,
By nie doceniać go 
I nienawidzić skrycie.
Ot tak, myślę dziś o tobie,
Jak można było się rozstać,
A przed minutą walczyć
I jeszcze razem zostać.
Ot tak, nadal żałuję...
I cały czas to czuję...
Lecz przed oczyma mam ciemność.
Próbuję zasnąć i co chwila ziewnąć.


Na następny raz postaram się o nowe zdjęcia! :D
Brak czasu mi to uniemożliwia. 

Do usłyszenia!

środa, 13 września 2017

TEST/ PIERWSZE WRAŻENIE - maseczka do włosów z Perfect.Me

Cześć!
Rok szkolny już na pełnych obrotach, niestety. Mnie czekają jutro dwie kartkówki, a prac domowych mam aż po czoło! I sami widzicie, minęło półtora tygodnia od ostatniego wpisu, można powiedzieć, jeszcze tego wakacyjnego. Ale nie o tym dzisiaj.

Tym razem wracam do Was z testem nowo przeze mnie odkrytej maseczki do włosów.


Ostatnio miałam dość duży problem z moimi włosami. Bardzo lubię odżywki i różne tego typu produkty, ale nie zawsze wywierały na mnie dobre wrażenie. Trudno mi znaleźć coś, co by naprawdę działało, tym bardziej że przez teraźniejszą pogodę nasze włosy odmawiają posłuszeństwa. Zimno, deszcz, jakaś wilgoć. Bez przerwy się kręcą, puszą, wystają pojedyncze (a raczej całe stada) włosków. Wyglądają jakby były nieczesane. No i najgorsze, co może być - przetłuszczają się i ten łupież.. o nie. Zapomnijmy już o rozdwojonych końcówkach i wypadaniu.
Stanowczo moje włosy potrzebują odżywienia! 

Na ratunek przybyła moja mama :D Ona właśnie kupiła mi o to te maseczki z firmy Perfect.Me od Jf'a Malcolm'a. 
Szczerze mówiąc nigdy nie słyszałam o tej marce, ale jak na pierwszą z nią styczność mnie zadowoliła.

Może zacznijmy od tego, jakie powinny być rezultaty po nakładaniu maseczki.
Włosy będą wygładzone, lśniące, połyskliwe i odżywione, zwłaszcza jeżeli chodzi o tak zwany "pusz", czy też może "szop", haha. 

"Przygotowana z myślą o doskonałej pielęgnacji i wygładzeniu włosów puszących się, trudnych do ułożenia, suchych i matowych. Specjalnie opracowana receptura maseczki, zawierająca wygładzającą keratynę, odbudowujący olejek marula, łagodzącą prowitaminę B5 i kosztowne drobinki złota, regeneruje i odżywia włosy, przywraca im sprężystość, chroni przed elektryzowaniem i ułatwia układnie. Włosy stają się zachwycająco gładkie, lśniące i perfekcyjnie piękne."



Przepraszam Was za przepisanie słowo w słowo tekstu z saszetki. Chciałam dokładnie przekazać, to co obiecuje nam producent.

Więc co ja myślę o tym produkcie?
Może nie rewelacyjny, ale naprawdę dobry i muszę Wam go polecić!
Zauważyłam rezultaty już po pierwszym stosowaniu. Tak jak było napisane, moje włosy są teraz bardzo gładkie i miękkie, prawie w ogóle się nie puszą. Po wf'ie na dworze w deszczu nic się nie zmieniły, były zaskakująco ładne, brak konieczności robienia ponownie kitki. Co do odżywienia, to jeszcze za wiele wypowiedzieć się nie mogę, ponieważ dziś dopiero drugi raz nałożyłam maseczkę, ale myślę, że po dalszym stosowaniu będą jeszcze lepsze efekty! Może zaczną mniej wypadać i się tak nie rozdwajać, oczekuję wręcz tego. Co do suszarek i prostownic, to ja z nich nie korzystam, wiec też trudno mi powiedzieć, jakie będą efekty u takich osób. 
I ostatnia rzecz, jeśli chodzi o opakowanie, to starcza na trzy razy. Na  mokre włosy po umyciu nakłada się naprawdę małą ilość, a i tak są rezultaty ;) 

To tyle!
Chciałabym jeszcze Was tylko poprosić o zerknięcie na bloga mojej koleżanki, które dopiero zaczyna swoją przygodę :) Na pewno ucieszy się z kolejnych wyświetleń.

Wypowiedzcie się na temat tego produktu w komentarzach no i koniecznie napiszcie, jak tam Wasz drugi tydzień w szkole!

Do następnego!

poniedziałek, 4 września 2017

No to wracamy - Autumn Mix Inspirations

Czwarty września.
Większość z nas dziś po dwumiesięcznej przerwie wakacyjnej obudził rano budzik, przekroczyliśmy próg szkoły, usłyszeliśmy pierwszy dzwonek i przez przynajmniej dziesięć minut byliśmy zmuszeni do wysłuchiwania nudnej przemowy pani dyrektor (hah). Powiedzmy sobie szczerze, każdy chciałby jeszcze chociaż tydzień wolnego. Naprawdę wiele osób wcale się nie stęskniło za tym monotonnym wstawaniem o piątej, szóstej, siódmej godzinie, za masą nauki i co najgorsze - BRAKIEM CZASU WOLNEGO.
Ehh, ale cóż zrobić. Po prostu wracamy do "rzeczywistości". Edukacja jest nam potrzebna.

Ja swoje rozpoczęcie roku miałam o ósmej rano. Już tego samego dnia dostałam swoje podręczniki do klasy trzeciej i na rowerze jechałam jeszcze do sklepu po owijki i naklejki na książki.
Do szkoły jestem przygotowana w stu procentach, tyle że nie psychicznie. Pewnie każdy zawsze sobie wmawia co roku, że bierze się ostro do nauki i tak z początku jest, ale po miesiącu już to olewa, więc w tej chwili nie mogę sobie niczego obiecać. Będzie, co będzie. W każdym bądź razie postaram się zadbać o oceny. 

Nie mam zamiaru pisać jakiegoś podsumowania wakacji, ponieważ były one jednymi z najgorszych. Pogoda słaba, a mój humor jeszcze gorszy. Kolejne posty będą zapewne pisane spontanicznie i niezbyt często, kiedy mi się zechce. Tematów też nie mam, ale wszystko przychodzi do głowy w trakcie. Pisałam nie raz, że takie wpisy uważam za najlepsze - coś typu "po prostu wyrzuć to z siebie".

Żeby nie było ponuro (i żebyście sobie nie wmówili, że tylko Was dołuję tym postem) postanowiłam pokazać Wam jeszcze moje jesiennie inspiracje. Ta pora roku zbliża się już wielkimi krokami, więc to najwyższy czas zabrać się za poszukiwanie nowych motywacji i wzorów.










Jakie jest Wasze nastawienie do nowego roku szkolnego?