sobota, 5 stycznia 2019

Memories from 2018


W tym całym tłoku, pośpiechu, następstwach kolejnych wydarzeń z ostatnich dwóch miesięcy, ale także radości z już minionych świąt, sylwestra i nowego roku, jak mam w zwyczaju, zaniedbałam bloga.

Dzisiaj wracam, aby podsumować, wrócić do niektórych wspomnień z 2018 roku, o którym mogę powiedzieć, tyle, że chyba jak dotąd najlepszy w moim życiu.

Nie będę tu siać milionami zdjęć, bo będą one się tylko powtarzać z wcześniejszych wpisów albo z instagrama, sama nie mam ich też wiele, nie jestem osobą, która z jednego wydarzenia ma 1000 fotek w telefonie, co skutkuje potem brakiem pamięci. 

Może zacznijmy od tego, dlaczego sądzę ten zeszły rok za zdecydowanie udany? 
Może to zabrzmieć dość banalnie, ale wszystkie osoby, które też coś takiego spotkało, zrozumieją mnie. Jak mogłabym pominąć w tym poście osobę, która stała się w ciągu tak krótkiego czasu jedną z najważniejszych w życiu? A jest nią mój chłopak. Być może bez niego te ostatnie miesiące nie byłyby tak kolorowe. 


Otworzyłam się przede wszystkim bardziej na świat, poznałam wielu nowych ludzi, nabrałam doświadczenia i pewności siebie, której kiedyś mi brakowało, a to było zaledwie rok - półtora roku temu. Także dużo mu zawdzięczam. 

Według mnie szesnaste urodziny też są znacznym przełomem. W moim przypadku tak bynajmniej było. Ten etap dojrzewania, zmiany pod względem myślenia o niektórych rzeczach, samo zachowanie i charakter. Gdybym miała porównać siebie dzisiaj do siebie sprzed roku, myślę, że nie mogłabym uwierzyć w to, jak bardzo się zmieniłam i każda osoba, która zna mnie dość długo, też by powiedziała, że nie jestem tym samym człowiekiem.
Gdy wracam do starych zdjęć, to zawsze przywołują mi się też związane z nimi wspomnienia. Aż trudno zdać sobie sprawę z tego, jak z czasem wszystko potrafi się zmienić. Też tak macie?

Ale może powiem o ogólnych i tych ważniejszych faktach i zdarzeniach z 2018 roku.


Jak już dobrze wiecie - tańczę i nie jestem też na jakimś wielce dobrym poziomie, mimo że robię to już prawie dziesięć lat. Razem z moimi dziewczynami dajemy jednak z siebie wszystko i w tym roku, jak i w poprzednim, udało nam się coś wspólnymi siłami osiągnąć. Drugie miejsce w konkursie, w którym uczestniczą różne zespoły z Polski i to na pewno bardziej wybitne pod względem technicznym, jest czymś, o czym się nie zapomina.


Przede wszystkim skończyłam gimnazjum, odbył się komers, który będzie na pewno także niezapomniany, napisałam egzaminy bardzo dobrze i jako następną szkołę wybrałam liceum z kierunkiem politechnicznym z rozszerzoną matematyką, fizyką i informatyką, a z tych dwóch ostatnich przedmiotów jestem prawdziwą kałamagą hah. Choć prowadzę bloga, to nie mam żadnego pojęcia o komputerach itd. 
Oczywiście nowa klasa i ludzie, których bardzo dobrze przyjęłam i bardzo polubiłam.

Jednak wrócę może jeszcze do wakacji.
W tym roku nie miałam okazji być nigdzie za granicą, ale odwiedziłam razem z rodziną polskie morze, które uważam osobiście za przepiękne, a tak dawno już go nie widziałam, od kilku lat właściwie, więc ta wycieczka była dla mnie podwójną radością.


W te wakacje opiekowałam się również dziećmi na półkoloniach, było to bardzo ciekawe przeżycie i mogłam też bardziej właśnie się na nie otworzyć. Zawsze miałam problem z zajmowaniem się i dogadywaniem z nimi, ale bardzo miło spędziłam te dwa tygodnie pracy. Btw. to była moja pierwsza praca. 

Jeśli chodzi o to, jak spędziłam tegoroczne święta i sylwestra, to myślę, że też nie mam, co się rozpisywać. Był to bardzo udany czas, prezenty trafione, godziny spędzone z rodziną przy przeróżnych planszówkach i szalona noc sylwestrowa ze znajomymi. 


A Wy jak wspominacie ubiegły rok?

środa, 21 listopada 2018

Defeat


Bardzo mnie boli to, że chciałabym za każdym razem coś wstawić nowego na bloga, ale nie mam warunków, brakuje mi kreatywności i prawdopodobnie włączyła mi się jesienna chandra. Niektórzy mi mówią, że ja mam taki humor, codziennie, cały rok i nie jest spowodowany tym, jaka jest pora roku, może to prawdziwe, hah.

Dlatego tym razem ponownie wstawiam Wam nowy wiersz, który chyba idealnie odwzorowuje moją aktualna sytuację, choć można go interpretować do woli. Wstawiam Wam też muzykę, którą ubóstwiam, uwielbiam taki jej rodzaj, mogę się przy niej uspokoić, trochę zanurzyć w myślach, ale tych pozytywnych i ułożyć w głowie do tej muzyki zupełnie nowy układ taneczny.

Znalazłam również trzy zdjęcia z czerwca, których w ogóle tutaj nie pokazywałam, a żałuję. Mają taki letni klimat, były robione na skansenie w moim mieście i mimo że nie są idealne oraz bardzo do siebie podobne, bardzo je lubię. Zresztą teraz, o takiej porze, trudno będzie o jakiekolwiek fotki.


Bez szczęścia żyć się nie da,
A każdego przecież czeka meta.
Popełniamy więc błędy,
Spowalniamy i przyspieszamy czas.
Nikt nie zrezygnuje, nie powie "pas".

Nieustannie żyjemy w grzechu,
Brakuje nam tu trochę śmiechu,
Zabawy. A do Nieba którędy?
Niby szukamy tej ścieżki,
Lecz ciągle zawracamy, boimy się klęski.


Do następnego!

środa, 31 października 2018

Moje nowe ulubione produkty z Wibo i Lovely


Z ostatnich promocji w Rossmannie za bardzo nie skorzystałam, ale kupiłam jeden produkt już od dawna upatrzony przeze mnie. Jest to czekoladka, bronzer od Lovely. W rzeczywistości jest już sam w sobie dość tani, ale myślę że warto było poczekać i złapać go za jeszcze mniejsze pieniądze. I się nie zawiodłam! 


A pro po jest to mój pierwszy bronzer w życiu i cieszę się, że padł właśnie na ten. Nie jestem doświadczona , jeśli chodzi o konturowanie twarzy i plusem w tym bronzerze jest to, że nie ma kosmicznej pigmentacji. Wiadomo, słaba pigmenatcja jest do bani, ale w tym przypadku jest to ładnie wypośrodkowane i dzięki temu nie muszę się bać, że zostawię na twarzy jakieś niechlujne plamy. Daje naprawdę naturalny i lekki efekt. No i przepięknie pachnie!
Zobaczę teraz tylko, na ile wystarczy mi jedno pudełko przy codziennym zużyciu.

Kolejnym nowym lubianym przeze mnie produktem jest puder od Wibo, który już mam dłuższy czas.


Nie jest on moim najlepszym pudrem, którego używałam, ale naprawdę bardzo dobrze matuje i utrwala podkład. Jego minusem jest niestety to, że nagle nasza twarz może być cała bialutka i bez względu czy będziemy nabierać go w małej ilości, to raczej nie sprawdzi się on u osób z ciemniejszą karnacją, przy mojej to jeszcze przechodzi. W zasadzie dotyczy się to wszystkich pudrów ryżowych.


Testowaliście te produkty? Jak Wam się sprawdziły? 

Do następnego!

niedziela, 21 października 2018

Fall came


Znów się zadłużyłam, jeśli chodzi o bloga. Raz ta motywacja jest, raz jej nie ma. Szczerze to powtarzam się każdego razu, z każdym nowym postem.

Jesień zainspirowała mnie do zrobienia w końcu jakiś zdjęć. Kocham urok tej pory roku, kolory, które możemy zobaczyć, wychodząc z domu. Uwielbiam chłodniejsze wieczory, kojarzą mi się z czytaniem książek, oglądaniem filmów, zapachem świeczek, ciepła herbatą. No i oczywiście sweterki, jakieś cieplejsze, zabawne skarpetki. No nie?


Może też tak długo mnie nie było, bo długo też panowały w tym roku upały i ciepłe dni? Jeszcze na początku zeszłego tygodnia chodziłam w krótkim rękawku.




Kurtka - Sinsay / Sukienka - New Yorker

Mam nadzieję, że mimo tej "depresyjnej" pory roku,  wezmę się w garść i wstawię jeszcze w tym tygodniu nowy wpis.

Lubicie jesień? Co najbardziej w niej się Wam podoba?


Do następnego!

środa, 26 września 2018

Allergic to mornings

Jestem pewna, że każdy z nas na coś jest uczulony, na pewne produkty żywnościowe, czy może na rośliny albo zwierzęta, ale założę się też, że wiele razy słyszeliście zdania typu "Jestem uczulony na ludzi/ poranki/ szkołę itd.". 
No cóż, niestety nie unikniemy ludzi, których nie lubimy, tych codziennych zmagań z wstawaniem wczesnym rankiem i nauki w szkole, ale nie wrzucajmy wszystkiego do jednego worka.
 

Nie każdy człowiek musi być zły, choć wiadomo, że każdy też ma swoje wady. Najczęściej ludzie po swoich przykrych doświadczeniach z innymi twierdzą, że reszta świata jest taka sama, wyolbrzymiamy rzeczywistość, wmawiamy sobie nieracjonalne prawdy i traktujemy w niestosowny sposób osoby, które nic nigdy nam nie zrobiły.  Dostrzegamy wtedy tylko ich wady, samym nie próbując zmienić własnego charakteru oraz podejścia do sprawy. 
Jeśli w taki sposób będziemy podchodzić do ludzi, oni zaczną w ten sam sposób traktować nas. Będziemy już totalnie zaślepieni.



Jeśli stary "przyjaciel" cię zranił nie oznacza to, że kolejni ludzie zrobią to samo. Zresztą za coś na pewno musiałeś polubić tamtego człowieka, prawda? W kontaktach międzyludzkich zawsze są jakieś spory, ale my musimy nauczyć się je zaakceptować, inaczej będziemy odrzutkami.


Nie każdy też poranek musi być okropny. Myśląc o tym słowie, większość pewnie wyobraża sobie koszmar wstawania o 5/6 godzinie do pracy lub szkoły, ale pomyślmy realnie. Ile poranków w naszym życiu tak nie wyglądało? Dość sporo, tyle że wydaje się nam to aż niemożliwe i nasz mózg jest już tak zahipnotyzowany, działa w taki sposób, iż niestety potrafimy dostrzegać tylko negatywy, rzeczywistość nas przytłacza, ta szara, według nas, rzeczywistość.

W każdym poranku są jakieś pozytywy, tylko w inne dni jest ich po prostu więcej, a w inne mniej. Najlepszym przykładem są przecież wakacje. Kto nie spał choćby jednego dnia do 12/13 godziny albo i dłużej? Faktycznie czasem trzeba było wstać bardzo wcześnie, ale było to spowodowane najczęściej wyjazdami - przecież cieszyliśmy się i czuliśmy ekscytację, mimo że byliśmy niewyspani.
Czy nadal każde poranki są straszne?


Ja nawet przyznam, że cieszę się, mogąc wstać rano, bo znów będę mogła zobaczyć moich przyjaciół w szkole (nadal ta szkoła jest tak nieakceptowalna?), bo każdego dnia czeka na mnie coś miłego. Są to szczegóły, ale jeśli ktoś potrafi je znaleźć, jest najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Tak więc nie wmawiajmy sobie, że życie jest tylko i wyłącznie szare. To stworzona przez nas iluzja.


Do następnego!

środa, 12 września 2018

High School - Fashion Inspirations

Szary powrót do rzeczywistości, bo już wakacje się skończyły.
W każdym razie zaczęłam teraz moją pierwszą klasę w liceum na kierunku politechnicznym. Minęło dopiero niewiele czasu, więc na razie nie mogę się za wiele wypowiedzieć, czy poziom naprawdę jest wysoki, czy mi się podoba, czy klasa przypadła mi do gustu, czy nauczyciele są w porządku - choć na chwile obecną jestem zadowolona, ale myślę, że to kwestia czasu. Wszystko zapewne się zmieni, to podejście do ogółu, lecz udało mi się zdobyć już dwie dobre oceny i zostałam nawet zastępcą przewodniczącego w klasie. Będzie dobrze i ja zawsze tą zasadą staram się kierować, i wierzę.

Pomińmy moją paplaninę. Dziś przygotowałam kilka inspiracji modowych, które myślę, że świetnie nadają się jako outfity do właśnie naszej kochanej, ulubionej i niezastąpionej szkoły (kiedyś będziemy tęsknić, za tymi obecnymi chwilami młodości, wiec też nie bierzcie dosłownie, tego, co tutaj piszę; jestem pewna, że każdy znalazłby dobry, choć jeden powód, za który lubi szkołę).
Macie taki powód?








(zdjęcia pochodzą z Pinterest)

Uwielbiam ten typ stylizacji! Zresztą królują one na korytarzach szkolnych. Podoba Wam się ten styl ubierania się?

 Do następnego!

czwartek, 30 sierpnia 2018

Moje pierwsze buty na wysokim obcasie

Kiedy dziewczynka już nie jest dziewczynką i staje się dziewczyną, a dziewczyna kobietą, zmiany są bardzo istotne, zwłaszcza jeśli chodzi o garderobę, no i można w końcu ubrać wyższe buty niż dotychczas oraz zaszaleć. 

Dzisiaj trochę powiem o moich pierwszych butach na wysokim obcasie i o tym, czym się kierować przy ich wyborze, choć jak zawsze, zwykle mówię, że nie jestem w niczym specjalistką i ekpertką, myślę, że moje rady w jakimś stopniu się przydadzą.

W czerwcu miałam swój komers na zakończenie gimnazjum i wtedy postanowiłam w końcu kupić te wyższe buty, wreszcie swoje, bo jak dotychczas chodziłam po domu w szpilkach siostry lub mamy (kiedyś trzeba było się przecież nauczyć w tych dziwactwach chodzić). Ostatnio założyłam je również na wesele i poprawiny, przechodziłam i przetańczyłam w nich kilka dobrych godzin.