środa, 31 maja 2017

Sukienka w paski

Cześć!
Dzisiaj przychodzę w końcu z jakimś outfitem na te słoneczne dni.
Mimo że są teraz upały i mam na zdjęciach sukienkę z długim rękawem, to sądzę, że przyjdą jeszcze ciut chłodniejsze dni i ten look sprawdzi się świetnie, bo wiadomo, nikt nie będzie tak chodził w temperaturze trzydziestu stopni. Nawet w szkole większość dziewczyn zakłada krótkie spodenki, co kończy się  to potem upomnieniem od strony nauczycieli.

Przejdźmy do pokazywania!





Nawet mój kot postanowił trochę po pozować, ale po pewnym czasie mu się znudziło i się położył...








Sukienka - George
Buty - Converse All Star 
Torebka - KLIK
Brylok - Cropp

Jak podoba się Wam te zestawienie? 
Lubicie takie typu sukienki?

Kiedy ją zobaczyłam, to od razu polubiłam. 
Niestety nie pamiętam skąd była ta zawieszka do łańcuszka.

Przy okazji możecie powiedzieć w komentarzach, jak mijają ostatnie dni w szkole,
a ja tymczasem idę przeglądnąć Wasze nowości.
Do następnego postu!

  

sobota, 27 maja 2017

Black one piece and high neck swimsuits // Rosegal Wishlist

Cześć
Dzisiaj przychodzę do Was z wishlist od Rosegal - KLIK
Jestem niemalże pewna, iż nie raz o tym sklepie internetowym słyszeliście.
Teraz ta stronka ma dość duży wybór bikini, strojów kąpielowych, więc dzisiaj dwa z nich odegrają tutaj ważniejszą rolę. Lato zbliża się wielkimi krokami, warto by było zaopatrzyć się w przynajmniej jedną parę.

Jeśli chodzi o czarny jednoczęściowy strój, który był już wspomniany w tytule, wybrałam oto taki:



Mimo że sama bym go nie ubrała, to bardzo przypadł mi do gustu. Choć jest jednoczęściowy i w całości czarny, to efektownie wygląda.

Kolejny to już bikini z wysokim kołnierzem (?) Praktycznie zasłania cały dekolt, ale jest bardzo ładny, a ten wzór z palmami skupił moją uwagę. 




Teraz przejdźmy do kilku rzeczy bardziej na co dzień, ale które naprawdę fajnie się prezentują, nawet w szkole. 

Wybrałam oto takie dwie bluzki z koronką:





Oraz sukienkę, która, moim zdaniem, świetnie sprawdzi się np. na spacer po plaży:



Koronka u ubrań zawsze kojarzy mi się z latem. Świetnie wygląda właśnie u topów i rożnych sukienek. Bardzo ją lubię, ale mimo to nie mam żadnej z nią rzeczy w szafie. Kiedyś to nadrobię. 

Mam nadzieję, że spodobały się Wam ubrania i może coś dla siebie wybierzecie, tym bardziej, że teraz jest wiele promocji.

(proszę o kliknięcia w linki)

Miłej końcówki weekendu!
Niedługo pojawi się post z kolejnym outfitem.

wtorek, 23 maja 2017

Piętnaście lat

Sama nie wiem, kiedy to zleciało.

Dokładnie w tym momencie, o tej minucie, godzinie, w tym dniu, roku kończę piętnaste urodziny. 
Czy już mogę nazwać się dorosłą? A może jednak jeszcze mi brakuje... Przecież osiemnastkę mam dopiero za trzy lata. 
Gdzieś w środku czuję się jeszcze dzieckiem i chciałabym wrócić do tych dziecięcych, beztroskich czasów, ale też chcę już ukończyć swoje nauczanie, studia i kierunek o jakim mi się marzyło, choć sama nie wiem jeszcze, na co się zdecyduję.
Chciałabym mieć własne mieszkanie, czy nawet dom, gdzieś w pobliżu dużego miasta jak Warszawa. Stworzyć rodzinę i mieć małą dziewczynkę i małego chłopca. 
Chyba nie powinnam o tym mówić, nie jestem na tyle dojrzała, a ja już myślę o takich rzeczach. Bynajmniej mam cel w życiu.

Mam się cieszyć, czy smucić? Czuć się dorosłą, czy dzieckiem? Nadal wykorzystywać wszystkie chwile, czy brać już na swoje barki odpowiedzialność swoją i innych?

Tak szczerze, to nigdy nie obchodziłam hucznie swoich urodzin. W podstawówce organizowałam marne przyjęcia urodzinowe dla kilku koleżanek, ale ja zamiast się dobrze bawić, płakałam, byłam niezadowolona i robiłam sobie byle jakie problemy. Od tamtego czasu już nigdy nie organizuję urodzin, bo boje się, że coś popsuję jak zwykle. Nawet dzisiejszy dzień urodzin nie był jakiś piękny, dużo nauki, dwójka z matmy. Szkoła psuje nam plany, a ja z powodu takich pierdów potrafię płakać.  
Nie da się być ciągle beczącym "bachorem", trzeba brnąć do przodu.

To smutne wiedząc, że za kilkadziesiąt lat już nas tutaj nie będzie, albo co gorzej, będziemy musieli przeżywać apokalipsę i patrzeć na śmierć naszych bliskich. 
Mówię o tym, że życie jest krótkie i nie mam pojęcia, kiedy te piętnaście lat zleciało, a jednocześnie czuję jakby to był bardzo długi okres i mam już dość stania na tej ziemi.

Czasem po prostu ma się ochotę zasnąć i nigdy się nie obudzić.



piątek, 19 maja 2017

Kilka ulubieńców

Pisząc właśnie tego posta, na dworze dochodzi do trzydziestu stopni, co jest dla mnie ogromnym zdziwieniem, ale jak najbardziej pozytywnym. Lato przyszło trochę wcześniej, a jest dopiero połowa maja. To jest właśnie powodem, dla którego jestem teraz bardziej wesoła niż kiedykolwiek. Pogoda bardzo potrafi na mnie wpłynąć, ale czasem te upały doprowadzają do szału i wiecznie narzekamy, że jest gorąco i chcemy zimę.  Ja jestem bardzo zadowolona, nie przepadam za zimą i noszeniem grubych swetrów i kurtek, wygląda się czasem naprawdę śmiesznie. Można też w końcu opalić trochę skórę. A jak u Was wygląda pogoda?

Może przejdźmy do głównego tematu postu. W ostatnim czasie znalazło się kilka ulubieńców, więc to czas by napisać kolejny wpis z tej serii. Jest to kilka kosmetyków, trochę muzyki (głównie popowej, bo takiej w zasadzie słucham) i jeden wzruszający film. Ostatnio też troszkę się znalazło u mnie nowych ciuszków, które idealnie nadają się na ulubieńców, ale postanowiłam ich nie pokazywać, bo na pewno pojawią się jeszcze w wielu osobnych postach z outfitami. 

Zatem zacznijmy od kosmetyków. 
Jeden produkt już Wam pokazywałam w jednej z recenzji, a jest to Klips od Lovely. Naprawdę pokochałam te pomadki, choć mam tylko jeden kolorek, ale bardzo często go noszę. Wygląda fajnie i żywo na ustach. Co do tej trwałości, o której wszyscy narzekają, to fakt nie jest jakaś genialna, ale w miarę się trzyma. Mam już ją od miesiąca no i niestety muszę to przyznać. Mimo to jest ona do tej pory moją ulubioną pomadką.


(Jeśli chcecie wiedzieć coś więcej na temat tej pomadki, odsyłam Was tutaj do tego postu - KLIK)

Następnym produktem jest bardzo ładny zapach z Bershki. Wcześniej nie widziałam tam w ogóle żadnych perfum, ale będąc ostatnio w Galerii Krakowskiej, natknęłam się na kilka i w ostateczności wybrałam zapach "Oriental". Buteleczka jest dość mała, ale patrząc na to, ile do tej pory zużyłam perfumu, to uważam, że na długo starcza. Zapach jest też dość intensywny i ciężki, ale jednocześnie słodki.


Teraz czas na produkt od Batiste. Wiele zna tą markę, ponieważ słynie ze swoich suchych szamponów, które naprawdę fajnie się sprawdzają, ale ja tym razem mam zamiar pokazać Wam wygładzający spray zapobiegający puszeniu i elektryzowaniu się włosów. Bardzo go polubiłam, robi to, co ma robić, a moje sianko z głowy zniknęło. Jeśli ktoś ma problem właśnie z puszeniem czy elektryzowaniem się włosów, to gorąco polecam. 


I ostatni komsetyk to najzwyczajniejsza pomadka pielęgnacyjna Baby Lips o miętowym zapachu. Bardzo lubię te balsamy do ust, bo fajnie je nawilżają


Teraz czas na kilka ulubieńców muzycznych. Lubicie te piosenki, czy raczej słuchacie innej muzyki?










A jaki film został ulubieńcem? 
"Azyl"
Przepiękna, prawdziwa, ale smutna historia oparta na faktach. 
Druga wojna światowa, Polska, Warszawa, getto i Warszawskie Zoo.
Nie będę się rozpisywać, o czym dokładnie jest ten film. Lepiej od razu go obejrzeć, nawet nie patrząc na żadne recenzje i nie oglądając zwiastunów. 

Znalezione obrazy dla zapytania azyl

Koniecznie napiszcie w komentarzu, co sądzicie o kosmetykach, muzyce i czy oglądaliście film :)
Wkrótce na blogu znów pojawią się outfity!



sobota, 13 maja 2017

Trzy dni w Krakowie

Te trzy dni były bardzo udane. 
Uwielbiam wycieczki, zwłaszcza te szkolne. Wtedy jesteśmy całym gronem, "integrujemy" się i wspólnie spędzamy czas, a wszystkie noce są nieprzespane i pełne śmiechu. Nigdy nie ma takiej okazji, by spotkać się wszyscy razem, a ta szczypta strachu, kiedy się nie wie, czy nauczyciele są w swoich pokojach czy nie i czy czasem nas nie przyłapią podczas nocnego wędrowania, daje całą magię wycieczkom i to, że chce się na nie jeździć :D
Zresztą nie o tym mowa w dzisiejszym poście. 
Chciałam przedstawić Wam krótką relację z mojego pobytu w Krakowie i jego okolicach. Byłam tam, jak już wspomniałam, ze szkołą trzy dni (8, 9, 10 maj). Zawsze marzyło mi się znaleźć w tym mieście, bo jest po prostu piękne, więc tym razem spełniłam swoje kolejne małe marzenie. I też na początku bardzo chciałam podziękować za te pierwsze 30 obserwujących na moim blogu. Jest mi bardzo miło, że ktoś zamierza zostać tu na dłużej i dalej śledzić moje wpisy.
Przejdźmy do sedna. 
Pobudka w pierwszy dzień była dość ciężka, bo musiałam wstać aż przed czwartą rano, ponieważ o piątej już wyjeżdżaliśmy spod szkoły. Z mojej miejscowości do Krakowa jest dość dużo jazdy, bo aż siedem godzin spędziliśmy w autobusie. Ale najpierw znaleźliśmy się w Wieliczce, gdzie znajduje się Kopalnia Soli. Tak w sumie to nie zawsze zwiedzanie mnie interesuje, ale tym razem byłam zafascynowana tym, jak głęboko kopalnia się znajduje, bo aż 100 metrów pod ziemią. Zdziwiona również byłam łączną długością tych wszystkich korytarzy, które wynosiły razem około 300 km, a my przeszliśmy tylko 1%. W zasadzie to w tym dniu już więcej nie zwiedzaliśmy i tylko zakwaterowaliśmy się w hotelu, którym też byłam dość zdziwiona, ale bardzo zadowolona, bo miał on trzy gwiazdki, a jedzenie było bardzo pyszne, heh, co nieczęsto zdarza się na wycieczkach.




W drugi dzień zwiedzaliśmy już sam Kraków, czyli Wawel i starówkę. Cieszę się, że mogłam na własne oczy zobaczyć Kościół Mariacki i usłyszeć hejnał. Niestety pogoda niezbyt dopisywała, chociaż nie padał deszcz, ale brakowało zdecydowanie słońca i było trochę zimno. 




Chyba każdy wie, jaka to rzeka :') 







No i Dzwon Zygmunta! 
Podobno jak się dotknie lewą ręką jego serca, to w ciągu jednego roku powinno się spełnić marzenie. Zobaczymy, czy moje się spełni.


W zasadzie to nie mam za bardzo co opowiadać o tym dniu, bo w sumie to i tak niezbyt słuchałam przewodnika, a nawet jeśli miałabym Wam to wszystko opowiadać, to zanudzilibyście się na śmierć.
Zresztą sama tego nie lubię. Ale dostaliśmy dwie godziny czasu wolne w Galerii Krakowskiej, więc można było się nawet wyszaleć, ale nie zabrałam tyle pieniędzy, eh. Mam chociaż nowe szorty.



Foty z hotelu, bo czemu nie?



No i Park Ojcowski. Kiedyś już w nim byłam, więc Maczuga Herkulesa nie była dla mnie żadną nowością. Jak zauważyliście mam dość mało zdjęć, a raczej większość z tej wycieczki to są selfie z koleżankami, ale nie chcę ich tutaj publikować.
Macie chociaż z Madzią prosto z autobusu


Uważam, że Kraków to przepiękne miasto i chętnie w przyszłości do niego wrócę. Trzy dni to jednak trochę mało by je w całości zwiedzić. Tyle rzeczy przecież pominęliśmy. Gdyby chociaż była ładna pogoda... Ale na pewno zapamiętam ten wyjazd na długo.

A Wy byliście kiedyś w Krakowie, a może tam mieszkacie? Co najbardziej Wam się podoba? 

niedziela, 7 maja 2017

Maj, majówka / Mix Inspirations

Cześć!
Jak się macie po majówce? A może jeszcze jesteście gdzieś poza domem? Ja obecnie siedzę w swoim  pokoju, kilka godzin temu wróciłam ze szkoły (post pisany w piątek). Niestety powrót do nauki, ale już w poniedziałek jadę na upragnioną wycieczkę do Krakowa, więc jeszcze chwilę odpocznę, a potem już pełną parą do zakuwania i nadrabiania ocen. Wakacje i koniec roku szkolnego zbliżają się wielkimi krokami. Jestem bardzo podekscytowana, mimo że nie mam wielkich planów, ale na pewno jadę do Niemiec. Chciałabym w końcu jakieś wakacje typu: woda, plaża, słońce i koniecznie gdzieś za granicą! Strasznie mi tego brakuje, tym bardziej, że obecna pogoda powoduje tylko doła dosłownie u każdego. Rozmarzamy się i nie mamy na nic ochoty, ale przyznam, że majówkę dość aktywnie spędziłam i nie siedziałam tylko w domu. Codziennie gdzieś się wybierałam: jakieś festiwale, spotkania ze znajomymi. Tylko zaniedbałam mój trening, z czego jestem na siebie zła i teraz już nie potrafię się za niego zabrać, a przecież już za dwa miesiące lato. Haloo, gdzie ta rzeźba? :D 
Zapraszam Was na mały "mix inspirations"












Nie zapomnijcie opowiedzieć w komentarzu o własnej majówce :D