czwartek, 22 czerwca 2017

Przeżyłam Londyn

Jutro już zakończenie roku szkolnego. Strasznie szybko to minęło i cieszę się bardzo na te wakacje.
Jedną wycieczkę mam już zaliczoną, z której wróciłam teraz w niedzielę po osiemnastu godzinach jazdy autokarem... Był to Londyn.

Pojechanie tam teraz to wielkie ryzyko, ale ja się go podjęłam. Nie wybaczyłabym sobie, gdybym w tym mieście się nie znalazła, a była to ogromna okazja. Marzyło mi się tam pojechać i się to stało.

Rodzice się ostatecznie zgodzili, choć wiem, że bardzo się o mnie martwili, ale ja się nie bałam, byłam pełna entuzjazmu.

Teraz postaram się w jak najkrótszy sposób opisać Wam mniej więcej ten wyjazd. 

Jak już wspomniałam, podróż w jedną stronę trwa osiemnaście godzin, oczywiście autostradą. Przejeżdżaliśmy do UK Eurotunelem, gdzie wjeżdżano pojazdami do "pociągów". Moje wyobrażenie było zupełnie inne od rzeczywistości. Mi marzył się przeszklony kanał pod wodą, a tutaj nic nie widzieliśmy za okienkami. No cóż. 

W pierwszy dzień mieliśmy już okazje zobaczyć London Bridge, słynny most nad Tamizą, łączący dwie dzielnice Londynu.




City of London



Tutaj też jest kolejny słynny most, tylko dla pieszych. Pojawił się m. in. w siódmej części Harry'ego Potter'a, gdzie jakby się giął, falował i odrywał. Każdy, kto oglądał film, wie o co mi chodzi. Mieliśmy też okazje się nim przejść. 

W całym planie nie mogło też zabraknąć muzeum figur woskowych Madame Tussauds










Trochę wstyd mi było umieścić te zdjęcia tutaj, nie dość, że kiepska jakość i oświetlenie, to ja na zdjęciach też nie wyszłam korzystnie, haha.
Ale każdemu zależy na jakiejś pamiątce, a ja też musiałam Wam tu coś pokazać, bo przecież obiecałam ten post. 

Spaliśmy u rodzin. Razem z dziewczynami trafiłyśmy do typowego, angielskiego domu, gdzie mieszkała pani w średnim wieku z dwójką synów. Te domki są bardzo małe i mają malutkie pokoiki, dlatego też w czwórkę spałyśmy w dwóch pokojach. Powiem Wam, że nie było w ogóle problemu z dogadaniem się, sama coś powiedziałam, no ewentualnie jak coś nie wiedziałyśmy, to układałyśmy wspólnie zdania, hah. Jedzenie też nam bardzo smakowało. Nie dostałyśmy takiego typowego śniadania, ale miałyśmy tosty z masłem orzechowym, czekoladą i dżemem. Na obiad dostałyśmy, pizze, jakieś ziemniaczki, fasolkę po bretońsku, zapiekankę makaronowa. Ogólnie trochę tłusto, ale smacznie. To najważniejsze. 


Jest tylko jeden ogromny minus. Totalnie tego się nie spodziewałam, ale Anglicy są po prostu leniwi i mają nieporządek w domach i w ogrodzie. Jakaś nieskoszona trawa, chwasty, zardzewiały prysznic i niemalowane ścian od bardzo długiego czasu. Ale to nie jest tak, że nie mają pieniędzy, bo posiadają telewizory plazmowe i ładne auta, ale reszta się nie liczy. 
To chyba tyle co do rodzin. Bardzo fajnie mi się w sumie mieszkało. Rozmawiałyśmy dość dużo z tą panią, ale niektóre rodziny, z tego co słyszałam, w ogóle się nie interesowały swoimi gośćmi.

Drugi dzień to rejs po Tamizie i Big Ben.







I nie zabraknie też zdjęć z budką telefoniczną



Tak szczerze to dokładnie nie wiem, które muzea w jakim dniu zwiedzaliśmy, ale kilka ich było i miałam okazję zobaczyć "Słoneczniki" Van Gogha.


Trzeci dzień spędziliśmy w Oxfordzie oglądając różne collage i budynki, ale był też to czas na zakupy w Primarku, czyli ulubiona część wycieczki! Ja jak zwykle troszkę zaszalałam i kupiłam kilka rzeczy, w tym kosmetyki, ale raczej haul'u nie będzie. Ewentualnie pojawi się recenzja paletki.

No i ostatni dzień to urodziny królowej i London Eye.
Mieliśmy okazję ją zobaczyć, no i ją zobaczyliśmy wraz z jej mężem, księżną Kate i innymi. Mam gdzieś nagrany film, ale nie mam zamiaru go tu wstawiać czy też robić screeny, więc wybaczcie. 
Za to mam zdjęcia przepięknych widoków z karuzeli.






No i to w sumie tyle. Wspominałam tylko o tych najważniejszych dla mnie punktach wycieczki, bo nie miałam też zdjęć wszystkiego, dosłownie.
Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję jechać do Londynu to jej nie zmarnujcie! To przepiękne miasto i mam nadzieję, że kiedyś do niego wrócę.

Jak macie jakieś pytania, to śmiało zadawajcie w komentarzach, bo być może pominęłam coś w tym poście.