środa, 22 listopada 2017

Kilka utworów

No i znów się do Was jakiś czas nie odzywałam. 
Mogłabym powiedzieć, że to z braku czasu, ale to akurat mit. Zawsze potrafię znaleźć czas.
Kolejny raz brakowało mi weny i chęci oraz pomysłu na nowy post. Może z racji tego, że nic ciekawego się po prostu u mnie nie dzieje?
To już koniec listopada, a nie wakacje. W każdym razie za miesiąc święta, więc na pewno pojawią się blogmasy. Pamiętam, jak rok temu właśnie na nich przybywało coraz więcej wyświetleń, więc sądzę, że Wam się spodobały takie luźne pogadanki. 
Wczoraj nawet padał u mnie chwilę dość mocny śnieg.

Szczerze mówiąc, to powinnam się uczyć. Dzisiaj zaczęły się próbne egzaminy gimnazjalne. Akurat na pierwszy ogień trafił blok humanistyczny i on nie był jeszcze tyle wymagający, ale już jutro czekają mnie przedmioty przyrodnicze i matematyka. Przydałoby się powtórzyć jakieś wzory, ale chyba z racji tego, że to tylko próbne testy, nie wysilam się. Nie oczywiście, żebym sugerowała, że zostawiam pustą kartkę z odpowiedziami, bo zawsze robię na tyle ile potrafię. 
Wy też macie obecnie próbne egzaminy/matury? 

Uciekam i zostawiam Was z kilkoma ostatnio moimi ulubionymi utworami








niedziela, 12 listopada 2017

Dwie bluzki - Zamówienie z Zaful

Cześć!
Po tygodniu wracam z dwiema propozycjami do codziennego ubioru, jeszcze jesiennymi, choć już tuż tuż mamy zimę. Te dwie rzeczy dostałam w zamówieniu od sklepu Zaful.

Na paczkę czekałam dwa tygodnie. Ekspresowo nie doszła, ale nie jest to też jakiś długi czas oczekiwania. W każdym razie z rzeczy jestem bardzo zadowolona. Przyszły w nienaruszonym stanie, są całkiem dobrej jakości, no i co najważniejsze wyglądają tak, jak na zdjęciach na stronie. 

Ja zamówiłam w rozmiarze s obydwie bluzki i szczerze mówiąc, są trochę krótkie. Ledwo zasłaniają pępek przy spodniach z wysokim stanem. Dlatego przy bluzie z różami włożyłam jeszcze pod spód czarny t-shirt (bluzę mogliście widzieć już przy poprzedniej wishliście).










Zdjęcia niezbyt dobre jakościowo - to i z pośpiechu i zimna. Na dworze było tylko pięć stopni, ehh.

Co sądzicie o tych rzeczach?

Do następnego!

niedziela, 5 listopada 2017

Płód

Wiem, że bardzo lubicie moje wiersze, więc w zasadzie nadal bez weny do większego pisania postów nie mam wyboru - dziś publikuję kolejny. No i spełniłam obietnicę - jakieś nowe zdjęcia są.


Nieprzemyślane decyzje
Ukazują swe skutki.
Nasz własny duch nas zje.
Problem rozwiązany kroplą wódki.
Bo jesteśmy jak gnijące kwiaty,
Ino ruszyć naprzód.
Nie wystarczy pokazać klaty.
Stanął rozwijający się płód.
Można zasnąć przy świetle,
Ale gdzie ta determinacja?
Umrzeć na pięknym tle,
Wtedy zacznie się owacja.



Do następnego!


niedziela, 29 października 2017

Najlepsze wyjście

Znów brak mi weny. To chyba przez tą pogodę. Jutro ma być tylko cztery stopnie i już jestem załamana, nowym tygodnie też, no i kolejnym poniedziałkiem i zasuwaniem z obowiązkami. 

Jesień jest strasznie depresyjnaaa. Tak dobrze siedziało mi się ten cały weekend w domu, grało w simsy i spało do jedenastej. Nawet lekcji o dziwo miałam mało, a naukę z geografii przełożyłam sobie na jutrzejszy ranek. Mimo że sobie ze wszystkim radzę, to zastanawiam się czasem tak naprawdę, co się ze mną dzieje...

No i znów dochodzę do wniosku, że najlepszym wyjściem jest taki post + jakieś tam inspiracje z ostatniego czasu. Albo jeszcze innym wyjściem jest udostępnienie Wam kolejnego wiersza + jakieś stare zdjęcia, bo nie ma nowych. 
Tak więc dziś "mix inspirations".

Obiecuję, że już następnym razem pojawią się nowe zdjęcia i może nowe outfity?








Trzymajcie się! 


piątek, 20 października 2017

Co kupiłam w Rossmannie? / -49% /

Cześć!
Jak wszyscy dobrze wiemy, ostatnio znów w Rossmannie pojawiły się promocje: -49% na wszystkie kosmetyki do makijażu. Mój portfel był już co prawda na granicach śmierci , haha, ale żadnej okazji nie można przegapić, bynajmniej tak sądzę. I tak dzisiaj wpis z moich zdobyczy z promocji. 


Jak widzicie, moje zakupy nie składają się z samych kosmetyków do makijażu i nie są też jakieś obszerne, choć wydałam kilka dyszek, nad którymi do teraz ubolewam, ale koniecznie musiałam kupić sobie pędzel do podkładu i nowe maseczki. 
Postanowiłam się przenieść na pędzel, bo szczerze mówiąc gąbeczek mam dość - tego jak dużo produktu pochłaniają i szybko są do wywalenia. I powiem Wam, że jestem mega zadowolona akurat z tego pędzla, naprawdę fajnie nakłąda podkład i prawie w ogóle go nie zjada.
Natomiast jeśli chodzi o maseczki, to mam zamiar napisać post z testem maski z Dermaglin, ponieważ nigdy wcześniej jej nie próbowałam i jestem ciekawa działania. Dajcie znać, czy chcecie.

Co do reszty produktów - nie są one jakieś wypatrzone, czy też namiętnie polecane. W zasadzie to wybierałam je intuicyjnie. Słyszałam tylko, że bardzo fajne są masełka do ust z Nivei, więc jak widzicie, w jedno się wyposażyłam o pięknym kokosowym zapachu i smaku. Po prostu niebo.
Chciałam również zakupić tusz do rzęs z Eveline, ale owo takiego nie mogłam znaleźć, niestety.
Zastąpiłam go maskarą z Wibo, w sumie wybieraną na ślepo, ale nawet trafioną, ponieważ świetnie wydłuża moje rzęski. Jedynym minusem jest to, że zostawia grudki i trochę skleja, ale nie mam z tym większego problemu, bo zbieram je potem patyczkiem, a rzęsy jeszcze raz przeczesuję i wszystkie jest idealnie, hah.

No i dwie ostatnie rzeczy - puder z Miss Sporty i fluid z Under Twenty. 
Tak, naczytałam się wiele o podkładach i ogółem o kosmetykach z Miss Sporty, ale moja koleżanka akurat poleciła mi tej firmy pudry, więc postanowiłam jej zaufać i nie jest źle. Co prawda wybrałam sobie ciut ciemniejszy odcień niż moja karnacja, korektor itd., ale dzięki temu nie wyglądam teraz jak trupek. Twarz zawsze różniła mi się od reszty ciała, jednak fluid z Under Twenty postanowiłam już dobrać pod kolor skóry. I co mogę powiedzieć? Nie ma szału, ale jest okej, spełnia swoja rolę. Już pomińmy to, że mam tłustą cerę i po wysiłku fizycznym mi spływa :D

A Wy co sądzicie na temat tych produktów? 
Co udało Wam się zakupić na promocji?

niedziela, 15 października 2017

Rainy Trip

Cześć!
Dziś, tak jak zapowiadałam w sobotę, post z wyjazdu, który miał miejsce w zeszły weekend. Jeśli ktoś obserwuje mnie na instagramie, wiedział już wcześniej, że byłam z rodzicami i rodzeństwem w Górach Stołowych. Dokładniej byliśmy w Kudowie Zdroju przy granicy z Czechami, więc także je "zwiedziliśmy" i zrobiliśmy zakupy w czeskim sklepie, hah. 

 Prawdę mówiąc, to nie lubię zbytnio chodzić po górach, ale uwielbiam te widoki z ich szczytów! I tylko dla nich w zasadzie się wspinam. 

Pomińmy gadanie, zapraszam do zdjęć.









Pozdrawiam Państwo Niemców, którzy złapali się w kadr, haha. 




Kurtka taty :D 




No i w sumie z samych gór to tyle. Mało zdjęć szczerze mówiąc, ale i mało chodziliśmy, bo padał deszcz, zimno i jak sami widzicie - nie ma słońca na żadnym zdjęciu. 
 Jeśli kiedykolwiek będziecie w Górach Stołowych polecam wejść na Szczeliniec, właśnie z tej góry są te zdjęcia, a schodzenie już z niej jest mega zabawne i ektremalne! Można się uderzyć nie raz w głowę i śliznąć na tyłek, hah. Ciekawe przeżycie.

Jeszcze w trakcie drogi powrotnej wstąpiliśmy do Zamku Książ w Wałbrzychu.






Niecenzuralne obrazy, hah.




Co sądzicie o takich wycieczkach?
Lubicie chodzenie po górach i zwiedzanie? :)

piątek, 13 października 2017

Zaful Wishlist

Cześć!
Po dłuższej, dwutygodniowej przerwie wracam do Was z krótkim postem, z wishlistą ze sklepu internetowego Zaful. To, co się u mnie działo w przeciągu tej nieobecności, zobaczycie w już kolejnym. niedzielnym poście. 

Wracając do sklepu, to ma on bardzo szeroki asortyment i każdy znajdzie tam coś dla siebie. Zresztą chyba większość zna tę markę, więc zbytnio nie muszę opowiadać. 
W każdym razie ja wybrałam dwie rzeczy - sweterek z wycięciami na ramionach o kolorze brudnej zieleni i czarną bluzę z bardzo modnym motywem kwiatów na rękawach. 
Co myślicie?


KLIK                                                          KLIK
                                                                                          
Mam dla Was także kod promocyjny na hasło: ZFEN

Do następnego!

sobota, 30 września 2017

TEST - maseczka węglowa z Bielendy

Cześć!
Dzisiaj wracam z kolejną maseczką.
Maseczki? Maseczki, tak maseczki. Dość dużo ich już na moim blogu, ale bardzo uwielbiam testować kolejne i dawać tutaj Wam ich recenzje.
Tym razem jest to jednak produkt do twarzy niż ostatnio jak było - do włosów. 


Maseczki węglowe 'peel-off' zyskały wielką popularność. Ja także je bardzo polubiłam. 
Tą, którą dziś przedstawiam, jest z Bielendy, bardzo znana firma ze skutecznymi kosmetykami. 

 Co mówi nam o niej producent?
"Oczyszczająca maska węglowa o silnym działaniu detoksykującym błyskawicznie poprawia stan skóry mieszanej i tłustej. Innowacyjna formuła oparta na naturalnym aktywnym węglu szybko i skutecznie oczyszcza skórę z toksyn, zwęża pory i przeciw działa powstawaniu wyprysków. "

Tralalalala...
Dużo by te go jeszcze pisać. W każdym razie wiadomo o co chodzi. Maseczka ma oczyścić cerę i ją nawilżyć.

Jakie są moje wrażenia?
To, co na pewno zwróciło moją uwagę, było bezbolesne ściągniecie maseczki, bo zaś przy niektórych tak mnie bolało, że prawie ich ściągnąć nie mogłam. 
Czy są w ogóle jakieś znaczne różnice?
Szczerze mówiąc, to nie. Po dwóch użyciach nie było jakiejś drastycznej zmiany, ale miałam wrażenie, że moja skóra nieco się wygładziła i nawilżyła. Nie wiem, czy wiecie, ale ja mam trochę problemy z trądzikiem i zawsze na twarzy choć jeden pryszcz się znajdzie i jeśli chodzi o ten produkt ,to ciut pomógł, bo aktualnie mam same blizny i lekkie zaczerwienienia.  Możliwe, że pod dłuższym używaniu maseczki regularnie będą większe i jeszcze lepsze efekty.
No i to co muszę dodatkowo podkreślić, to piękny zapach! Nie potrafię go bliżej określić, ale uwierzcie mi, że jest cudowny! Zresztą wszystkie kosmetyki o ślicznych zapachach od razu urzekają moje serca, haha. Uważam po prostu, ze jest to ważna rzecz. 

Podsumowując: maseczka na plus. Może jeszcze nie zasługuję na szóstkę ale na dobre cztery tak.

A Wy już ja testowaliście?
Co o niej sądzicie?


Do następnego!

poniedziałek, 25 września 2017

Jesienna rutyna - propozycje na jesień

Cześć!
Za oknem straszny deszcz, leje niemalże od rana no i trzeba niestety siedzieć w domu. Zero okazji by zrobić jakieś nowe zdjęcia i pokazać Wam nową stylizację, a już mam na nią zamysł.


Nadeszła już jesienna rutyna. Teraz weekendy będą polegać na wylegiwaniu się w domu, piciu herbaty i przeglądaniu internetu, magazynów. Z jednej strony to dla niektórych wyczekiwane chwile. Są tak zabiegani w tygodniu, że każda chwila takiego relaksu jest wręcz niebem. Ja raczej należę do tego grona, ale ciągłe siedzenie  domu też potrafi mnie doprowadzić do szału.



Swetry i kurtki poszły w ruch. Z kolorów jasnych przeszliśmy na te bardziej ciemniejsze.
Zdecydowanie w tym sezonie króluje barwa musztardowa i zgniła zieleń. Pojawiają się one i w ubraniach, dodatkach, ale także na paznokciach i w makijażu oka. 
Bardzo lubię te kolory, pojawia się ich coraz więcej w mojej szafie.

 

Jeśli chodzi o usta to uwielbiam różnorodne brązy, niudy. Dla mnie ta pora roku to właśnie idealny czas na bardziej ciemniejsze usta. W mojej małej kolekcji pomadek mam trzy odcienie, które idealnie się sprawdzą, a dwa z nich już Wam tutaj pokazywałam.



Pierwsza jest z Primarku i mam ją jakiś dłuższy czas, ale niestety rzadko używana. Nie mogę pozwalać sobie na taki kolor na co dzień.
Dwie następne, jak już wspomniałam, zostały zrecenzowane we wcześniejszych postach, do których linki macie tutaj: 

Jeśli chodzi o ciuszki znalazłam trzy propozycje wręcz idealne na tę jesień.
Są to sweterki ze sklepu internetowego Rosegal, które mi bardzo przypadły do gustu :) 







Co o nich sądzicie?
Jakie są wasze ulubione kolory na jesień? A co króluje na ustach? :D 

Przypominam jeszcze o ankiecie na dolnym pasku!

Do następnego!