środa, 20 września 2017

Ciemność

Cześć!
Dziś wracam z dość krótkim postem, ale mam nadzieję, że i tak Wam się spodoba. Bardzo polubiliście moje poprzednie wiersze, więc nadszedł czas na opublikowanie kolejnego! 

Jeszcze na wstępie ponownie proszę o zerknięcie na świeżego bloga mojej koleżanki - KLIK
oraz na zagłosowanie w ankiecie na dolnym pasku strony :)


Ot tak, zdaję sobie sprawę,
Ile warte musi być życie,
By nie doceniać go 
I nienawidzić skrycie.
Ot tak, myślę dziś o tobie,
Jak można było się rozstać,
A przed minutą walczyć
I jeszcze razem zostać.
Ot tak, nadal żałuję...
I cały czas to czuję...
Lecz przed oczyma mam ciemność.
Próbuję zasnąć i co chwila ziewnąć.


Na następny raz postaram się o nowe zdjęcia! :D
Brak czasu mi to uniemożliwia. 

Do usłyszenia!

środa, 13 września 2017

TEST/ PIERWSZE WRAŻENIE - maseczka do włosów z Perfect.Me

Cześć!
Rok szkolny już na pełnych obrotach, niestety. Mnie czekają jutro dwie kartkówki, a prac domowych mam aż po czoło! I sami widzicie, minęło półtora tygodnia od ostatniego wpisu, można powiedzieć, jeszcze tego wakacyjnego. Ale nie o tym dzisiaj.

Tym razem wracam do Was z testem nowo przeze mnie odkrytej maseczki do włosów.


Ostatnio miałam dość duży problem z moimi włosami. Bardzo lubię odżywki i różne tego typu produkty, ale nie zawsze wywierały na mnie dobre wrażenie. Trudno mi znaleźć coś, co by naprawdę działało, tym bardziej że przez teraźniejszą pogodę nasze włosy odmawiają posłuszeństwa. Zimno, deszcz, jakaś wilgoć. Bez przerwy się kręcą, puszą, wystają pojedyncze (a raczej całe stada) włosków. Wyglądają jakby były nieczesane. No i najgorsze, co może być - przetłuszczają się i ten łupież.. o nie. Zapomnijmy już o rozdwojonych końcówkach i wypadaniu.
Stanowczo moje włosy potrzebują odżywienia! 

Na ratunek przybyła moja mama :D Ona właśnie kupiła mi o to te maseczki z firmy Perfect.Me od Jf'a Malcolm'a. 
Szczerze mówiąc nigdy nie słyszałam o tej marce, ale jak na pierwszą z nią styczność mnie zadowoliła.

Może zacznijmy od tego, jakie powinny być rezultaty po nakładaniu maseczki.
Włosy będą wygładzone, lśniące, połyskliwe i odżywione, zwłaszcza jeżeli chodzi o tak zwany "pusz", czy też może "szop", haha. 

"Przygotowana z myślą o doskonałej pielęgnacji i wygładzeniu włosów puszących się, trudnych do ułożenia, suchych i matowych. Specjalnie opracowana receptura maseczki, zawierająca wygładzającą keratynę, odbudowujący olejek marula, łagodzącą prowitaminę B5 i kosztowne drobinki złota, regeneruje i odżywia włosy, przywraca im sprężystość, chroni przed elektryzowaniem i ułatwia układnie. Włosy stają się zachwycająco gładkie, lśniące i perfekcyjnie piękne."



Przepraszam Was za przepisanie słowo w słowo tekstu z saszetki. Chciałam dokładnie przekazać, to co obiecuje nam producent.

Więc co ja myślę o tym produkcie?
Może nie rewelacyjny, ale naprawdę dobry i muszę Wam go polecić!
Zauważyłam rezultaty już po pierwszym stosowaniu. Tak jak było napisane, moje włosy są teraz bardzo gładkie i miękkie, prawie w ogóle się nie puszą. Po wf'ie na dworze w deszczu nic się nie zmieniły, były zaskakująco ładne, brak konieczności robienia ponownie kitki. Co do odżywienia, to jeszcze za wiele wypowiedzieć się nie mogę, ponieważ dziś dopiero drugi raz nałożyłam maseczkę, ale myślę, że po dalszym stosowaniu będą jeszcze lepsze efekty! Może zaczną mniej wypadać i się tak nie rozdwajać, oczekuję wręcz tego. Co do suszarek i prostownic, to ja z nich nie korzystam, wiec też trudno mi powiedzieć, jakie będą efekty u takich osób. 
I ostatnia rzecz, jeśli chodzi o opakowanie, to starcza na trzy razy. Na  mokre włosy po umyciu nakłada się naprawdę małą ilość, a i tak są rezultaty ;) 

To tyle!
Chciałabym jeszcze Was tylko poprosić o zerknięcie na bloga mojej koleżanki, które dopiero zaczyna swoją przygodę :) Na pewno ucieszy się z kolejnych wyświetleń.

Wypowiedzcie się na temat tego produktu w komentarzach no i koniecznie napiszcie, jak tam Wasz drugi tydzień w szkole!

Do następnego!

poniedziałek, 4 września 2017

No to wracamy - Autumn Mix Inspirations

Czwarty września.
Większość z nas dziś po dwumiesięcznej przerwie wakacyjnej obudził rano budzik, przekroczyliśmy próg szkoły, usłyszeliśmy pierwszy dzwonek i przez przynajmniej dziesięć minut byliśmy zmuszeni do wysłuchiwania nudnej przemowy pani dyrektor (hah). Powiedzmy sobie szczerze, każdy chciałby jeszcze chociaż tydzień wolnego. Naprawdę wiele osób wcale się nie stęskniło za tym monotonnym wstawaniem o piątej, szóstej, siódmej godzinie, za masą nauki i co najgorsze - BRAKIEM CZASU WOLNEGO.
Ehh, ale cóż zrobić. Po prostu wracamy do "rzeczywistości". Edukacja jest nam potrzebna.

Ja swoje rozpoczęcie roku miałam o ósmej rano. Już tego samego dnia dostałam swoje podręczniki do klasy trzeciej i na rowerze jechałam jeszcze do sklepu po owijki i naklejki na książki.
Do szkoły jestem przygotowana w stu procentach, tyle że nie psychicznie. Pewnie każdy zawsze sobie wmawia co roku, że bierze się ostro do nauki i tak z początku jest, ale po miesiącu już to olewa, więc w tej chwili nie mogę sobie niczego obiecać. Będzie, co będzie. W każdym bądź razie postaram się zadbać o oceny. 

Nie mam zamiaru pisać jakiegoś podsumowania wakacji, ponieważ były one jednymi z najgorszych. Pogoda słaba, a mój humor jeszcze gorszy. Kolejne posty będą zapewne pisane spontanicznie i niezbyt często, kiedy mi się zechce. Tematów też nie mam, ale wszystko przychodzi do głowy w trakcie. Pisałam nie raz, że takie wpisy uważam za najlepsze - coś typu "po prostu wyrzuć to z siebie".

Żeby nie było ponuro (i żebyście sobie nie wmówili, że tylko Was dołuję tym postem) postanowiłam pokazać Wam jeszcze moje jesiennie inspiracje. Ta pora roku zbliża się już wielkimi krokami, więc to najwyższy czas zabrać się za poszukiwanie nowych motywacji i wzorów.










Jakie jest Wasze nastawienie do nowego roku szkolnego?

piątek, 1 września 2017

Podróż

Cześć!
Wrzesień przywitał nas dość deszczowo. Pada od samego rana, a ja przez to mam średni humor.
Musicie mi wybaczyć, ale raczej nie będzie już żadnego postu z BTS, w tym outfitu. Powodem tego jest mój zepsuty telefon, obecnie w naprawie (tak, wszystkie zdjęcia na bloga robię telefonem).
Jako że zawsze mam coś w pogotowiu, dzisiaj chcę się z Wami podzielić moim nowym wierszem, który napisałam już jakiś miesiąc temu, ale zawsze czekam na jakąś odpowiedniejszą chwilę by go tu opublikować.
Mam nadzieję, że się spodoba.


Tu i tam lub tam i tu.
Jakbym miała brać ze stu.
Jadąc czuję, że zaraz zasnę.
Jak słońce nad horyzontem gasnę.
Patrzę przez okno, mijam lasy.
Wszystko mgli, za spokojne czasy.
Podróżując mam wrażenie,
Że straszne te moje kulenie.
A siedząc w domu ciągle marzę.
Mojej matce dziś rozkażę.
Nie wiem, czy to ta choroba,
Ale ciastka zjem se z oba.
Zaraz dotrę, dotknę celu.
A prawdę mówiąc opuściłam wielu...


Do następnego!

wtorek, 29 sierpnia 2017

Girly - "Back to school 2017"

Cześć!
Dzisiaj kolejny outfit do szkoły i post z serii BTS.
Jako że ostatnia stylizacja większości niezbyt przypadła do gustu i byli też tacy, którzy mówili, że w ogóle się nie nadaje do szkoły, to tym razem postawiłam na coś bardziej odpowiedniejszego. Będzie to dziewczęcy outfit i mam nadzieję, że tym razem Wam się spodoba.




Postawiłam trochę na kolory.
Stwierdziłam, że fajne będzie połączenie tego uroczego sweterka z New Yorkera z niebieską spódniczką i zwykłymi białymi Conversami, choć teraz jak to piszę, stwierdzam, że lepiej pasowałyby czarne botki.
Co sądzicie?






Przy okazji, jakie macie plany na te ostatnie kilka dni wakacji?

Do następnego!


sobota, 26 sierpnia 2017

Tag - "Back to school 2017"

Cześć!
Dzisiaj wracam do Was z kolejnym postem BTS. To będzie taki mały przerywnik od moich propozycji ubioru do szkoły, odpowiem bowiem na kilka pytań, jak w tytule - jest to tag.



Chyba nie mam o czym tu więcej mówić, więc zacznijmy.

O której wstajesz do szkoły?
Różnie to bywa. Nie mam jednej, konkretnej godziny, bo nie zawsze zaczynam o tym samym czasie lekcje. Raz mogę pospać nawet do siódmej, a czasem muszę wstać aż o piątej, ale chyba jednak najczęściej wstaję jakoś o/po szóstej.

Twój ulubiony nauczyciel?
Trudno mi kogokolwiek wskazać, bo u każdego jest coś takiego, że tego po prostu nienawidzę. Czy to, że ten nauczyciel nam za dużo zadaje, czy to, iż po prostu nie potrafi tłumaczyć nic  jest zbyt pewny siebie.
Jednak gdym już musiała wybrać, to postawiłabym na moją wychowawczynię, bo teraz w wakacje czasem brakowało mi tego jej smutnego wyrazu twarzy i wiecznego zmęczenia, hah. Zresztą bardzo wspiera naszą klasę i nas lubi.

Z jakiego przedmiotu jesteś najlepsza?
Tu zdecydowanie mogę powiedzieć, że z plastyki. Mam talent do rysowania i prawie za każdą pracę dostaję szóstkę, ale nienawidzę rysować, zwłaszcza na przymus, a kolorowanie to już w ogóle, więc cieszę się, że teraz w trzeciej klasie nie mam tego przedmiotu.

Czy masz w szkole/klasie grupę bliskich ci osób, czy raczej zadajesz się z każdym?
Za moją klasą niezbyt przepadam, jest kilka osób, które nawet lubię, ale nie utrzymuję z nimi aż takiego dużego kontaktu, nie liczę oczywiście mojej przyjaciółki. Trzymam się raczej na przerwach z inna klasą, tam mam dobre koleżanki i znajomych. Nie zadaję się z każdym, nie jestem jakoś osobą szczególnie lubianą wśród ludzi i dużo osób nie znam tak bliżej, ale mam też kilka osób tak rozsianych po szkole, z którymi się w miarę dobrze znam.

Plecak, torebka czy tornister?
Plecak. Tornister się nosiło w przedszkolu, czy w podstawówce, a do torebki to ja się nie mieszczę. Mam zawsze zdecydowanie za dużo lekcji.

Czy malujesz się do szkoły? 
Tak, maluję się. Mam lekkie problemy z cerą, więc zawsze nakładam korektor, jakiś lekki podkład, czy krem bb. Robię brwi, bo u mnie jest ich totalny brak i tuszuję rzęsy. Nie szaleję. No może, że wyjątkowo rano nie chce mi się robić makijażu, albo uznaję, że wyglądam w miarę okej, to wtedy tylko korektor i brwi.

Spodnie, spódnice czy sukienki?
Do szkoły zawsze spodnie. Spódnice i sukienki to raz na sto lat, haha.

Czy nosisz dodatki do szkoły?
Niezbyt. Po prostu przeszkadzają mi. Wyjątkiem jest zegarek.

Czy w zeszłym roku miałeś czerwony pasek?
To śmieszne pytanie, bo ja zawsze mam czerwony pasek i prawie zawsze stypendium, a ja jakoś tak szczególnie mocno nie przykładam się do nauki. Magic. Po prostu, mam taki jakiś wrodzony talent do szybkiego zapamiętywania materiału.

Czy jesz w szkole drugie śniadanie?
Zawsze. Nie wyobrażam sobie nie jeść przez siedem godzin pobytu poza domem. Codziennie rano przed wyjściem szykuję jakąś kanapkę/bułkę i owoc plus oczywiście butelkę z wodą.

Przedmiot, z którego uważasz, że jesteś słaba?
Biologia, mimo że ledwo łapię się na piątkę. Jest po prostu dla mnie trudna, a pani od tego przedmiotu zbyt szczegółowo pyta. Potrafi przytrzymać ucznia przy tablicy jakieś pół godziny.

Do szkoły idziesz pieszo, jedziesz samochodem czy autobusem?
Pieszo. Zawsze wszędzie idę pieszo, ewentualnie rowerem, a zimą czasem któryś z rodziców moich, czy przyjaciółki nas podrzuci. To tylko kilkanaście minut drogi. Moja miasto nie jest wielkie.

Zmieniasz buty w szkole?
Nie ma takiej u nas zasady w gimnazjum, więc nikt nie zmienia. Tak się robiło w podstawówce 1-3 klasa.

Czy lubisz ćwiczyć na WF-ie?
Ehh, nie, ale uważam ten przedmiot za taką odskocznie od główkowania na innych lekcjach, więc go nawet lubię. W każdym bądź razie daję z siebie wszystko i łapię szóstki.

Czy w wakacje tęsknisz za szkołą?
Szczerze się przyznam, że czasami tak. W lipcu tak mi się nudziło, że aż miałam ochotę odrabiać jakieś lekcje, haha.

To już wszystkie pytanka.
Dość krótki post.

Napiszcie w komentarzach, co ze mną dzielicie, a co macie zupełnie innego.

Do następnego!


Zdjęcia tak do dopełnienia postu :)

środa, 23 sierpnia 2017

How to wear - "Back to school 2017"

Witam Was w kolejnym poście z serii "Back to school". 
Wyprawka gotowa, to myślę, że teraz możemy się zająć outfitami do szkoły. Dzisiaj na razie pokażę jedną moją propozycję, ale w następnych postach zobaczycie ich więcej.

Starałam się, żeby nie było to coś zwykłego pokroju koszulka, jeansy i bluza, bo jest to zbyt banalne, by pokazywać to tutaj. Zdaję sobie sprawę także, że nie każdy może się w ten sposób ubierać do szkoły, jak to tu przedstawiłam, ale myślę, iż dla osób w moi wieku i starszych, to już nie problem. Mi nigdy nie zwrócono uwagi, jeśli chodzi o wygląd. Może jest to przyczyna tego, że jestem dość lubiana przez nauczycieli i dobrze się uczę, haha. Przejdźmy do pokazywania bez zbędnego gadania.










Co myślicie? 
Mi osobiście bardzo podobają się crop topy, spodnie z wysokim stanem i kurtki jeansowe.
Ubralibyście się tak do szkoły?

Do następnego!


niedziela, 20 sierpnia 2017

Przybory szkolne - "Back to school 2017"

Cześć!
Dzisiaj pierwszy post z serii "Back to school", tak uwielbianej na polskim YouTubie, jak zarówno na blogach. Rok temu na moim blogu również zawitała, dlatego teraz też postanowiłam ją zrobić. Pamiętam, że miałam na niej dość dużo wyświetleń.

Pierwszy wpisem z tego cyklu będą przybory szkolne, no bo jakże nie powiedzieć, to wyprawka jest jednak najważniejsza. 
Tutaj was jeszcze przekierowuję do tego posta sprzed roku - KLIK

Na początku uprzedzam jeszcze, że tym razem moja lista zakupów szkolnych nie była zbyt duża. Ze zeszłej klasy zostało mi jeszcze mnóstwo zeszytów, ołówków i tych innych pierdółek. Moje stare plecaki też się świetnie trzymają i nie było po prostu potrzeby kupowania choćby jednego.
No to przejdźmy do pokazywania!


Jak widzicie, tych rzeczy jest niewiele.

Może zacznijmy od zeszytów, których większość jest zakupionych w Biedronce.


 Tutaj mam dwa duże bruliony A4 80 kartkowe. Te przeznaczę na matematykę. Lubię właśnie na tej lekcji w takich pisać, ponieważ nie muszę co chwila przewracać kartki, gdy robię obliczenia, a przy tym wszystko wygląda estetyczniej i łatwiej się uczyć. Dodatkowo rysunki, gdy mamy geometrię, też zajmują dużo miejsca, a w małym zeszycie czasem ciężko je pomieścić.
Jeden zeszyt kosztował 4,99.


Tutaj mam już zeszyty A5 60, 80 i 96 kartkowe - te w twardej oprawie.
Większość też pochodzi z firmy InterDruk i kilka, z tego co pamiętam, to chyba z InterMarche.
Nie pokazałam wszystkich, a mam naprawdę ich spory zapas, ale nie martwcie się, ja zawsze wszystkie wykorzystuję i potem w czasie roku szkolnego, gdy już dany zeszyt mi się skończy, nie muszę lecieć po następny do sklepu.
Bardzo one mi się one spodobały, jeśli chodzi o okładki. Uwielbiam różne wzory i napisy.
Nie pamiętam niestety ile kosztowały.

Jeśli chodzi o piórnik, to ja mam tym razem metalowy z Empiku w bardzo ciekawym wzorze.
Taka wielkość piórnika mi zdecydowanie wystarcza. Nie lubię nosić miliarda, tryliarda cienkopisów, długopisów itd., bo potem to wszystko mi się gubi. Zresztą w tym roku nie mam już plastyki, więc zbędne mi są jakieś kredki.



Jak widzicie, wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy mi się mieszczą, a przy tym piórnik też nie zajmuje dużo miejsca w plecaku.

Jeśli chodzi o teczkę, ponieważ ja zawsze muszę jakąś mięć (przecież te wszystkie karteczki, zgody i inne walające się po podręcznikach kserówki nie mogą się zgubić), to ja postanowiłam na taką błękitną z pieskiem. Moja mama ją kupowała, więc już nie mam pojęcia, gdzie taką można znaleźć.
Nie sądzicie, że urocza?


Teraz przejdźmy do tych kilku pierdółek.


Cienkopisy, moja zmora totalna! Nigdy nie mam niczego kolorowego do pisania i podkreślania. W ostateczności posiadam żelowe długopisy, które strasznie długo wysychają, a gdy na lekcji piszemy dość szybko, to potem w zeszycie zamiast estetyki jest jakaś kolorowa plama. Chyba każdy to zna. Dlatego w tym roku kupiłam oto takie z Biednroki. Były dość tanie, bo kosztowały niecałe 5 zł.

Jeśli chodzi o długopisy to ja preferuję czarne, jakoś nie lubię tych piszących na niebiesko. Swoje kupiłam z Bic'a. W zestawie jest osiem sztuk, więc myślę, że starczą na cały rok, bo ja strasznie szybko je wypisuję. Fajnie, miękko piszą, więc spełniają wszystkie moje wymagania.

Ostatnio będąc w Sinsay'u stwierdziłam, że jeszcze dokupię sobie taki jeden, bardzo elegancki, również piszący na czarno i w sumie tyle.


Oczywiście na mojej liście nie mogło zabraknąć zakreślacza i korektora. Zawsze te obie rzeczy mi się szybko wykorzystują. Często popełniam "gafy" podczas szybkiego pisania, więc zdecydowałam się na korektor w taśmie, bo ten płynny nie dość, że śmierdzi, to jeszcze długo wysycha. Zdecydowanie jedna sztuka mi nie starczy na cały rok, ale będę się starała nie robić błędów.
Zakreślacz dość tani i ładny kolorek. Kosztował mnie jedyne 1,50. Kupiłam go w Stokrotce, tak jak korektor.

To już wszystkie rzeczy, jak mówiłam, nie jest ich wiele. Praktycznie to wszystko kupiłam oprócz kalendarza, na którym tak mi zależało. Od drugiej klasy już nie wyobrażam sobie bez niego dobrze rozplanować czas, więc mam nadzieję, że jeszcze gdzieś jakiś fajny dopadnę.

Czekajcie na kolejne posty z tej serii!

Zrobiliście już swoje zakupy szkolne?

środa, 16 sierpnia 2017

12h jazdy, brzydka pogoda i brak zdjęć // TEST - pomadka ColorWear od Lovely

Tytuł, jak widzicie, troszeczkę długi, dlatego że połączę ze sobą dwie rzeczy - mini relację z mojego wyjazdu do Niemiec i test nowej pomadki.
Czemu mini? Bo w zasadzie nie przeżyłam tam czegoś tak wspaniałego, żeby się rozpisywać no i nie mam też za wielu zdjęć. Głównym tego powodem była słaba pogoda. Zimno i deszczowo. Czasem wyszło słońce, więc w takich chwilach razem z rodziną wykorzystywaliśmy to na maksa.

W Niemczech, a dokładniej przy granicy ze Szwajcarią i Francją, byłam tydzień, razem z siostrą i rodzicami. W zasadzie to jechaliśmy do wuja, więc nie trzeba było wynajmować pokoju. Bardzo lubię odwiedzać rodzinę, ale robię to bardzo rzadko, gdyż rodzina o wiele częściej odwiedza nas w Polsce.
Uwielbiam tamtejsze widoki, kocham te miejsce, jest bajeczne. Wiele wspaniałych miejsc do zdjęć, więc dla mnie to raj, tyle że, jak już mówiłam, ciągle padało i nie było za bardzo okazji. W każdym bądź razie się nie nudziłam.
Byliśmy w małych odwiedzinach we Francji, gdzie znajdowała się "mała Wenecja" i w jakimś parku rozrywki :D Była kupa frajdy, i dla rodziców, i dla mnie, jak i dla mojego małego kuzyna.
W zasadzie nie mam już co pisać, więc zapraszam na te kilka zdjęć.










Teraz przejdźmy do kolejnego tematu posta, do testu. Ostatnio mam szał na nowe pomadki i praktycznie, co chwila jakąś kupuję. Dzisiaj chciałam przedstawić tą z Lovely - Color Wear Long Lasting Lipstick nr 8. Lovely jest dość tanią marką, a pomadka kosztowała jedyne dziesięć złoty, ale chyba to jednak kolorek bardziej mnie urzekł. Wchodzi w taki ciepły brąz i świetnie wygląda na ustach.





Jak widzicie, pomadka jest w kredce i pod moim wrażeniem wcale tak szybko się nie zużywa, więc mogę śmiało powiedzieć, że starczy na długo.
Chyba jedynym jej minusem jest średnia trwałość, ale tak to, według mnie, idealna. Bardzo fajnie się aplikuje. Myślę, że warto szminkę kupić przy takiej cenie. 
Co sądzicie? Testowałyście ją już?
Powiedźcie, jak wyglądam w tym kolorze, bo do tej pory lubowałam raczej w różowych odcieniach :D 

Do usłyszenia!