sobota, 31 grudnia 2016

2016-2017

Cześć
Dziś ostatni dzień 2016 roku. Jutro wszystko zacznie się "od nowa". Nowy rok, nowe postanowienia, nowe doznania, doświadczenia, inspiracje... i być może "nowe twarze", nowi znajomi i przyjaciele. 
Jakoś nigdy nie potrafiłam spędzić sylwestra , tak jakbym to sobie wyobrażała. "Carpe Diem" - przecież to ostatni dzień w roku, trzeba go jakoś uczcić, bo już po północy wszystko się "zresetuje".

Zazwyczaj wygląda to tak:
Wspólna kolacja, oglądanie tv i granie w planszówki z rodzinką. Nic nadzwyczajnego, choć muszę przyznać, że dobrze mi z tym. Tylko raz byłam na przyjęciu u przyjaciółki.

Też mi się wydaje, że coraz mniej czerpię radość z oglądania, co roku, kolorowych gwiazdek na niebie. Nie ma już ich tyle, co powiedzmy 5 lat temu ( z perspektywy patrzenia mojego podwórka i domu). A może to takie już monotonne. Zresztą stoję już na tej ziemi czternaście lat. 

Mimo wszystko uważam, że każdy rok jest udany, nawet jeśli by się nie spełniło swojego najskrytszego marzenia, nawet jeśli popełniało się błędy, dziesiątki razy upadało.

2016 rok był dla mnie jednym z najbardziej szczęśliwych, tak sądzę. Nigdy nie leciałam samolotem, nie miałam okazji znaleźć się gdzieś dalej niż tylko Polska i Niemcy, a tym razem to się udało.
Poznałam też nowe osoby, przestałam być "cichą myszką", choć gdzieś głęboko chyba nadal nią jestem. Mój blog też przybrał nieco na wyświetleniach ( to co było rok temu, to praktycznie nic - jedno wyświetlenie na trzy dni, a komentarz - na 2 miesiące).

A co z postanowieniami na 2017 rok?
Szczerze mówiąc to nigdy nie mam na nie pomysłu (albo nie chce mi się w ogóle ich wymyślać i do czegoś się zabrać). Moim postanowieniem jest zazwyczaj nic nie postanawiać i zawsze mi to wychodzi.  Jakie to banalne. "Zosia! Mogłabyś w końcu postawić sobie jakiś cel. Jak długo można się jeszcze obijać i siedzieć w domu zamiast wyjść sobie na jakiś spacer lub spotkać się z przyjaciółką?"
Ostatnio z Madzią postanowiłyśmy, że zaczniemy biegać. Coś nam jednak nie wyszło. To może w 2017 roku to w końcu zrealizujemy! Mam taką nadzieję przynajmniej. Gdzieś trzeba się pozbyć tych zbędnych kalorii ( zwłaszcza po tych świętach) ;)

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!



Dziękuję za wszystkie komentarze, miłe słowa :) Wszystkie blogi zawsze staram się odwiedzić! 
Zaobserwujcie, a postaram się odwdzięczyć ;) 

piątek, 23 grudnia 2016

Paznokcie na ostatnią chwilę!

Cześć
Mówiłam, że żaden post już się nie pojawi, a jednak jest. Postanowiłam go napisać z racji tego, iż wczoraj robiłam sobie paznokcie. Chciałabym je Wam pokazać i jednocześnie dać wskazówkę, jak w szybki sposób mieć ładny manicure na święta, które są już jutro.

Można je naprawdę w szybki sposób wykonać. Ja jednak się z nimi trochę męczyłam ( nie umiem malować paznokci; chyba dlatego, że rzadko to robię), jednak myślę, że wy sobie poradzicie z tym w mig. 
Są dość proste, można powiedzieć, że najzwyczajniej pomalowane na dany kolor. Jednakże myślę, iż na święta są idealne: ładny, krwisty kolor, odcień czerwieni i trochę brokatu. Na koniec wszystko utrwalić bezbarwnym lakierem.




Bardzo lubię te lakiery z Avonu. Zawsze dają ładny efekt. Ten bezbarwny natomiast kupiłam w Naturze, niestety nie wiem z jakiej marki jest. 

Jeśli chodzi o moje ręce ( ich czerwony kolor), to są one właśnie takie od lakieru. Mówiłam, że się trochę męczyłam, ale dziś jest już wszystko okej ;D 

Moje paznokcie nie są zbyt długie, właściwie takie na tą chwilę mi odpowiadają. 

Mam nadzieję, że Wam się podobają :)

Zostawcie swoją ocenkę w komentarzu!

środa, 21 grudnia 2016

Blogmas#6 Życzenia

Cześć!
Święta już tuż, tuż, bo tylko za trzy dni! A przecież niedawno jeszcze były wakacje :D
Czas naprawdę szybko leci i zanim się obejrzymy, będzie już Nowy Rok !
Większość z Was ma już pewnie poubierane swoje choinki w domach.
Moja stoi dopiero od wczoraj.



Jestem z niej naprawdę zadowolona. Jak co roku jest naprawdę śliczna! I oczywiście musi być żywa.
Teraz tylko czekać, aż coś się pod nią znajdzie ;)

Jeśli chodzi o prezenty dla bliskich, to nigdy nie mogę znaleźć jakoś czasu na zakupy i idę na ostatni moment. Tym razem też niestety tak jest, ale mam nadzieję, że nie zakupię byle czego i będą to rozsądne wydatki :D 

Jutro mam wigilię klasową i ostatni dzień szkoły. Z jednej strony się cieszę na ten następny dzień, ale z drugiej strony czeka mnie sprawdzian z historii, co mnie troszkę już dołuje, ale staram się być pozytywnej myśli!

Z racji tego, że jest to ostatni post przed świętami i kolejny pojawi się dopiero w Boże Narodzenie lub po, to chciałabym Wam złożyć życzenia.

WESOŁYCH ŚWIĄT!
Niech będą magiczne, niezapomniane, najwspanialsze...
Jak to zawsze: zdrowia, szczęścia, pomyślności!
Cudownego czasu spędzonego z rodziną i przyjaciółmi,
Wspólnego świętowania i śpiewania kolęd,
No i oczywiście bogatego gwiazdora!
Przede wszystkim wypoczynku od wszystkiego
Począwszy od rannego wstawania 
Kończąc na nauce późnym wieczorem
Szalonego sylwestra!
Ale nie przesadzajmy...
Radosnego przeżywania tych ostatnich dni 2016 roku
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!



A Wy macie już pokupowane prezenty? :)

niedziela, 18 grudnia 2016

piątek, 16 grudnia 2016

Blogmas#5 Za co kocham święta i zimę?

Zima to naprawdę piękna pora roku, choć też ma swoje minusy.
Z zimą kojarzą mi się święta Bożego Narodzenia, piękny czas, spotkania z rodziną, kolędy itd.
Dzisiaj przedstawię wam kilka powodów, dlaczego kocham te obydwie rzeczy.

1. Przede wszystkim KLIMAT, który panuje w tym okresie. W sumie to samym trudno stwierdzić, co mamy na myśli mówiąc o klimacie świąt. Ale wiem, że każde święta, co roku, zapamiętuje się na zawsze.

2. ŚNIEG! Co to za zima bez śniegu? Choć w tym roku coś go brak, to nadal z niecierpliwością na niego czekam. Wierzę, że się w końcu pojawi. Chciałabym ujrzeć któregoś ranka białą pierzynę, która pokrywa dachy domów, gałęzie drzew, chodniki i drogi. Piękna, biała poduszka, dosłownie mówiąc. Przecież zwierzęta kładą się do snu zimowego. 
Śnieg jest też atrakcją dla dzieci, ale też dla osób starszych. Cudownie prezentuje się na zdjęciach. Tak nas cieszy, gdy idąc do szkoły w mroźny dzień i nie mając zbytnio dobrego humoru, on skrzypi pod naszymi stopami. 

3. FERIE! No przyznajmy się. Jedną z najbardziej cieszących rzeczy w tym wszystkim jest wolne - ferie świąteczne, a później jeszcze zimowe trwające dobre dwa tygodnie. Można wtedy w końcu odpocząć od nauki, poleniuchować sobie, spać do południa, spotykać się ze znajomymi, dla których nie miałeś czasu w semestrze, a nawet wyjechać gdzieś w góry, na narty czy snowboard. 

4. Zima to też czas noszenia sweterków i grubych skarpet. Jak ja to kocham! Wtulić się w kołdrę, ubrać jakiś naprawdę ciepły, świąteczny sweter od babci i mega milusie skarpetki. I tak sobie po prostu siedzieć, popatrzeć za okno, gdy już ciemno, na piękną choinkę, którą każdy ma w domu i popijać sobie jakąś herbatkę. Posłuchać może nawet muzyki, oglądnąć jakiś film, czy napisać dla was post. 

5. PREZENTY, nie tylko je dostawać, ale też wielką frajdę sprawia mi obdarowywanie nimi kogoś. Miło jest wiedzieć, że sprawiliśmy komuś przyjemność w postaci jakiejś rzeczy, czymś, czym się interesuje ta osoba itd.

6. ZAPACH PIERNIKÓW! Zdecydowanie musiało to się znaleźć w tej liście. Kto tego nie kocha, gdy kilka ostatnich dni przed świętami rozprzestrzenia się piękny zapach po całym domu, bo mama piecze pierniczki? Uwielbiam też palić świeczki zapachowe, np. właśnie o zapachu piernika lub cynamonu, który też mi się bardzo kojarzy z Bożym Narodzeniem.
Nie zapomnijmy też o choince. Pięknie ją czuć, taką prawdziwą, nie sztuczną. Jak to mówią: "Sztuczna choinka to sztuczne święta", choć ja się z tym w pełni nie zgadzam.

Chyba już wymieniłam takich sześć podstawowych rzeczy, dlaczego kocham zimę i święta :) 

Znalezione obrazy dla zapytania kolaż świąteczny

A wy za co je kochacie? 

niedziela, 11 grudnia 2016

Blogmas#4 Co tak ciepło? / Lubię Biebera?

Cześć!
Wiem, nie było postu przez cztery dni, ale nie miałam bardzo chęci by pisać.

Jestem troszeczkę załamana. Zamiast śniegu i mrozu, jest dziesięć stopni Celsjusza. Z jednej strony fajnie, ale tak już nie mogę się doczekać tej prawdziwej zimy, pięknej, białej. Chyba szanse na to, że śnieg spanie na święta chociażby spadają do zera. Nawet prognoza pogody nie wskazuje na to, żeby moje miasto w końcu pokryło się białą pierzyną. No cóż. Przeżyję te święta, jak zawsze co roku.

Ten weekend był dość miły, jak zresztą czwartek i piątek. Zdobyłam dobre oceny w szkole, jestem bardzo zadowolona z mojej średniej, która wynosi równe 5.0. Mam jeszcze szanse nawet na podwyższenie ocen z niektórych przedmiotów, które wahają się między piątką, a szóstką.
Tak tu opowiadam, się przechwalam, ale po prostu jestem z siebie bardzo dumna. Druga klasa gimnazjum - tu już podniosła się poprzeczka, jeśli chodzi o naukę. Mam nadzieję, że Wam też dobrze idzie w szkole. 
Wczoraj wyszłam nawet na pizzę ze znajomymi i było bardzo miło, a później nocowałam u przyjaciółki. Wróciłam dziś do domu przed 15 z postanowieniem, że od razu biorę się za rysunek i naukę, ale jednak coś nie wyszło. W ostateczności zdecydowałam, że jutrzejsze kartkówki nie powinny być trudne i wstanę rano o piątej. Często tak robię i nie mam do siebie żalu, wolę wstać wcześniej rano, wtedy najlepiej cała wiedza wchodzi mi do głowy.
Jeśli chodzi o mój obecny rysunek nad którym pracuję, w zasadzie jest on na zajęcia plastyczne, to jest to okładka płyty Justina Biebera. Nie jest całkowitym jej odzwierciedleniem. Praktycznie to wzięłam inne zdjęcie.
I tak, muszę się przyznać, lubię Justina, jego muzykę, jestem belieber no i zdecydowałam się właśnie na niego. 



Tak mi idzie. W zasadzie to nic, ale żeby dobrze odwzorować czyjąś twarz trzeba trochę posiedzieć i popracować. Jutro kończę i zobaczę jaką ocenę uda mi się zgarnąć.

Ogólnie to w moim pokoju zaczął już panować trochę taki świąteczny klimat. Jak już wchodzi się do pokoju, to czuć świąteczny zapach. Zaopatrzyłam się w świeczkę o zapachu cynamonowo - pomarańczowym, jest prześliczny. 


Moja lampki też są praktycznie przez cały wieczór zapalone, jak i Św. Mikołaj, który wisi na oknie :D Pamiętam, kiedy byłam mała, to zawsze miałam takiego i w tym roku postanowiłam go sobie również powiesić, tylko od strony podwórka heh.


A u Was też już panuje typowo świąteczny klimat? 

wtorek, 6 grudnia 2016

Blogmas#3 Mikołajki ❄️❄️❄️

Hej!
Wracam do Was po dwóch dniach już z trzecim blogmasem :) Mam nadzieję, że taki typ postów Wam się podoba. Jeśli tak, to koniecznie mnie zaobserwujcie ;* 

Wszyscy dobrze wiemy, że dziś są Mikołajki! W zasadzie już się kończą ( jest 21.20, kiedy piszę post). Na pewno wiele z Was dostało jakiś mały prezent, słodycze, czy może kilka dyszek od babci ;'P 
Pomimo, że mam już swoje lata ( czternastka to można powiedzieć początki takiego już solidnego dojrzewania nie tylko fizycznego), to nadal czuję w sobie te "dziecko" jakim byłam jeszcze zaledwie kilka lat temu, myślę też, iż większość tak czuje. Chciałoby się powrócić do tamtych lat, kiedy tak z niecierpliwością czekało się na Św. Mikołaja, nie można było usnąć, a nawet czasem próbowało się przyłapać go w nocy :D 
Wiadomo, teraz już tak nie jest i szczerze mówiąc to nawet się nie spodziewam, że coś dostanę, nie zostawiam skarpety, ale przychodząc do domu ze szkoły zawsze na biurku coś leży ( w tym pieniądze, heh). 
W sumie to chciałabym Wam pokazać, co dostałam. Może nie jest to wiele, ale zawsze coś. 


Frugo, gumy rozpuszczalne i ciastka plus coś do twarzy z Garniera ( jeszcze wcześniej to kasę dostałam :D ). Szczerze mówiąc, sama się do tego przyznaję, to troszkę jestem uzależniona od słodyczy i muszę się ograniczać, więc też w sumie dobrze, że nie dostałam tego więcej w tym jakiejś czekolady. A żel do twarzy naprawdę mi się przyda, bo ostatnio kończy mi się mój tonik i pianka. Chętnie go sobie przetestuję, tym bardziej że jest na moją cerę.

Jeśli chodzi o moje gimnazjum to jest niestety tak biedne ( albo szkoda im wydawać kasę na jakieś dzieci) i jedynie, co dostałam to cukierka od mojej pani wychowawczyni. Przynajmniej ona się o nas troszczy :D 

Fajnym prezentem był też śnieg, który pięknie prószył rankiem, kiedy szłam do szkoły, ale niestety później już stopniał, co mnie troszkę zasmuciło. No cóż. Kiedyś na pewno się go doczekam.


A wy co dostaliście na Mikołajki? A może już z tego wyrośliście? 

niedziela, 4 grudnia 2016

Blogmas#2 Playlista świąteczna ❄️ ღ

Hej!
Dziś już 4 grudzień. Szczerze mówiąc trochę szybko mi ten czas leci. Zanim się obejrzymy będzie już nowy rok. Ten weekend też zleciał bardzo szybko.

Ostatnio położyłam się spać dopiero o 4.30, a co najdziwniejsze to oczy miałam szeroko otwarte. W sumie było to dzisiaj przecież. Chyba przechodzę w fazę późnego chodzenia spać a wstawania w południe. Tak jak w wakacje, to będzie też obowiązywało przerwę świąteczną :D 
No i tak pospałam sobie tylko 5 godzin, ale to w sumie na własne życzenie. W nocy też robiłam razem z przyjaciółką projekt na fizykę, którego ostatecznie nie skończyłyśmy. Raczej powinnam go teraz dopracowywać niż pisać posta, ale dla mnie blog ważniejszy jest niż fizyka :D 

Ostatnio też zaczęłam pić kakao. Cały rok nie piję, tylko w tym okresie świątecznym zawsze mam jakąś ochotę. Dziwne w sumie, ale czekolada bardzo kojarzy mi się z Bożym Narodzeniem, pierniki itd. A co do pierników, to w chwili obecnej mam na sobie śliczną pidżamkę w pierniczki :)
 Nie mogę się już doczekać ich zapachu w domu! 

Tematem tego postu miało być przedstawienie mojej playlisty świątecznej. Szczerze mówiąc, to chyba niezbyt się odróżniam nią od większości ludzi. Wszyscy znają takie piosenki jak "Last Christmas" lub "All I Want For Christmas Is You". Te dwa kawałki słucham nałogowo. 




Chyba wolę tą wersję z Justinem niż oryginalną :D

Lubię też słuchać muzykę z "Kevin Sam w Domu" i pozostałych części. Może nie zawsze jest taka typowo świąteczna, ale jednak daje ten klimat. A najpiękniejszą jest "Somewhere In My Memory". 


I tak naprawdę co tu jeszcze dodawać? Kolędy? :D Tak szczerze to kolęd nie słucham, a raczej wszyscy je śpiewamy po kolacji wigilijnej. 

A jak wygląda Wasza świąteczna playlista?

czwartek, 1 grudnia 2016

Blogmas#1 Grudzień się zaczął! ❄️❄️ ☃️

Cześć!
Pierwszy dzień grudnia można powiedzieć, że już za nami. Klimat świąt było już czuć na początku listopada, a w sklepach i galeriach pojawiły się świąteczne wystawy i dekoracje. Teraz tylko pozostało czekać do 24 grudnia :) 
Jedynym minusem tego wszystkiego, że u mnie jeszcze nie spadł śnieg, choć prószył kilka razy. Ja tak czytam te wszystkie posty na Facebooku to mi się trochę smutno robi :D
Kalendarz adwentowy ładnie stoi na komodzie i czeka by otwierać jego kolejne okienka.
( Hm, kalendarz za 3 złote z Biedry? Czemu nie? ) 
Oczywiście dzisiaj pierwsze okienko już opróżnione ;) 
Tym postem zaczynam serię BLOGMAS, która będzie się pojawiać, aż do samych świąt. Na pewno codziennie nie zdołam, ale i tak za każdym razem nie miałabym nic ciekawego do opowiedzenia. Jednakże postaram się, żeby te posty pojawiały się co dwa, trzy dni maks cztery. 
Jeśli chodzi o grudzień to niestety zawalony cały sprawdzianami. Czy wy też tak macie w ostatni czas przed Bożym Narodzeniem?
Na temat wystroju mojego pokoju to zazwyczaj nie robię nic specjalnego, ale na pewno w swoim czasie coś się odmieni, jakiś minimalistyczny klimat świąt musi być :) Na razie są to lampki, które zresztą cały rok wiszą. Trzeba by było sobie też kupić zapas zapachowych świeczek :D
Świąteczna składanka piosenek odpalona :) No i nie obędzie się bez Kevina, heh.
Pomimo, że oglądałam to już setny raz, to zawsze jest dużo śmiechu :') 
A co z prezentami? No oczywiście, że bym nie zapomniała. Tym razem nie kupuję dla całej rodziny, bo niestety mnie na to nie stać, a jest dość dużo osób. Wiem tylko, że na razie chcę coś kupić dla młodszej siostry. O rodzeństwie nigdy nie można zapomnieć :D Mam też wigilię klasową, a prezent dla koleżanki już nawet mam, choć jeszcze daleko i dużo czasu. 

Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień to w sumie trudno w ogóle coś tu powiedzieć. Dzień jak dzień. Szkoła, dom, zajęcia... No i koszmarna pogoda :( Choć mam nadzieję, że to się niedługo zmieni.

No nic. Wesołych Świąt :D ;* 

Zapraszam na Instagrama i Snapchata. Może tam też coś będę wrzucała :) 
Nazwy na prawym pasku.

Pa!

środa, 23 listopada 2016

Problemy z ustami

 Cześć
Chyba każda dziewczyna zmagała się kiedyś lub zmaga z przesuszonymi, pękającymi ustami itd. Zwłaszcza zimą. 
Ja niestety posiadam taki problem i to przez cały rok. Nawet w te lipcowe i sierpniowe upały moje wargi są suche, pękają, dosłownie schodzi z nich skórka. To strasznie denerwuje. Zawsze muszę mieć przy sobie jakiś balsam, pomadkę, bo inaczej je przegryzam i jest jeszcze gorzej. 
Nie jestem też jakąś specjalnie doświadczoną osobą w tej sprawie, ale pomyślałam, że napiszę ten post, może w czymś pomogę, szczególnie iż temperatury już nie są tak sprzyjające. 
Szczerze się przyznam, że kilka też tu rad sobie podpatrzyłam i wcale nie są moje, ale uważam, że skuteczne. 

Tak jak mówiłam - podstawą do tego aby nie mieć spierzchniętych ust jest ich nawilżanie. Ja już wykończyłam dużo pomadek, bo niestety muszę aż tyle smarować. Co chwila jakaś mi się kończy, ze chyba po prostu najlepiej kupić ich zapas na cały rok i nie biegać do sklepu. Można też sobie zrobić własny balsam. Na YouTube jest mnóstwo DIY, więc ja tutaj nie będę dawać kolejnego, swojego. W sumie nie jestem w tym też ekspertką. Zrobiłam własny, nie jest jakiś specjalnie super. 
Dobrym sposobem jest też peeling. Doczytałam się, że można nawet używać ten, co stosujemy normalnie na twarz, choć ja nigdy szczerze mówiąc nie robiłam sobie peelingu, więc co do tego nie mogę już nic powiedzieć. 
Przydatną wskazówką jest też aby nie lizać ust. Przyczyni się to tylko do jeszcze gorszego stanu. Na dodatek usta mogą później szczypać, co nie jest przyjemne. Nie możemy też nagryzać warg. Tak jak mówiłam wcześniej, gdy nie mam przy sobie czegoś, co zwilży mi usta to odruchowo je nagryzam. Spowodujemy, że będą też poranione, bo odgryzając martwy naskórek odgryzamy też nowy. 
Podobno usta dobrze nawilża i leczy miód. Po prostu go nakładamy na nasze suche wargi. Szczerze mówiąc ta rada jest bardzo interesująca i wydaje się być wiarygodna, więc muszę jej kiedyś spróbować. 
Czytałam jeszcze wskazówki typu, żeby włożyć między wargi plaster ogórka, pomarańczy. Był też jakiś sposób z saszetką zielonej herbaty.
Jednak ja myślę, że najlepszym rozwiązaniem jest po prostu ich częste nawilżanie, mieć po prostu zawsze przy sobie balsam, czy to w piórniku na lekcji, czy w kurtce, torebce. 
Mogę Wam takie dwie pomadki polecić, które dobrze nawilżają i sama je stosuję a przy tym mają ładny zapach. Kosztują też tylko kilka złotych, więc nie trzeba wydawać fortuny.


Ta pierwsza to klasyczna pomadka z Bebe, a druga to o zapachu mleka i miodu z Nivea. Tak naprawdę obie mi się kończą, ale są naprawdę dobre i mogę je polecić.

Pamiętajcie o obserwacji jeśli chcecie być na bieżąco :') 
Oraz o Instagramie i Snapchacie (prawy pasek).


Pa! 

piątek, 18 listopada 2016

Niebo

Niebo - niby nic, widzimy je każdego dnia, jest nam praktycznie znane, a jednak ma w sobie coś cudownego, magicznego, niepowtarzalnego.
Może być błękitne, granatowe lub pomarańczowe, różowe przy wschodzie i zachodzie słońca. Bezchmurne albo mdłe, pokryte białą pierzyną, gwiazdami nocą. 
Z niego spada deszcz, światło dociera na ziemię, sypie śnieg.
W dzień widać na nim jasne, piękne słońce, nocą biały, cudowny księżyc. 

Lubię patrzeć w niebo, rozmyślać, podziwiać po prostu jego niesamowity obraz zwłaszcza o poranku i wieczorku. 




Uwielbiam te piękne widoki za oknem wczesnym rankiem. Patrząc na nie od razu chce mi się żyć, z chęcią wstaję z łóżka. Pytam się Nieba, czy mogę zrobić mu zdjęcie. Tak ładnie się prezentuje.

Ta jasna zaświata gdzieś w oddali, pomimo że wszystko jest nadal w ciemnocie, ten promyk, który wpada ci do pokoju niemalże codziennie. 






Od czarnej, pustej przestrzeni po piękny fiolet, błękit, granat.
Jak tu tym się nie zachwycać?

Zachody... Szkoda, że trwają jedną chwilę, krótki moment, a mimo to są tak cudowne.



Z ciemności w jasność, z nocy w dzień. To tak notoryczne , powtarza się, a jednak po tych czternastu latach nadal się tym zachwycam. Skąd ta magia? Dlaczego patrząc w te promienie moje oczy ślepną? Chciałabym je zobaczyć, nie mogę. To zagadka. 

Księżyc jasny, biały, czai się między chmurami, znika i znów się wyłania świecąc na moją twarz podczas, gdy próbuję zasnąć. Nie potrafię. Nie da się spać. Lepiej popatrzeć. 


Jak to jest, że aparat nie może odzwierciedlić prawdziwego piękna tego, co w rzeczywistości? Tak mnie to rani. Niebo nie powinno się siebie wstydzić. Czego? Niech pokaże się światu. Ono przecież odgrywa w naszym życiu rolę. Czym by było istnienie bez tego wszystkiego? Bez promyków, chmur, jasnej zaświaty gdzieś w oddali... Nie jestem sobie w stanie wyobrazić. Nie. To niemożliwe. Ja potrzebuję Nieba. 
Nie byłoby słońca, księżyca, gwiazd. Nie byłoby jasności. Panowałby mrok.

Niebo - niby nic, widzimy je każdego dnia, jest nam praktycznie znane, a jednak ma w sobie coś cudownego, magicznego, niepowtarzalnego.


niedziela, 13 listopada 2016

CROPP

Cześć!
Dzisiaj w tym poście będę mówić o pewnie bardzo znanej wszystkim siecówce, sklepie odzieżowym Cropp. Co sądzę na jego temat, jak podobają mi się ubrania z tego sklepu itd. Może Wam ten temat przypadnie do gustu i będziecie chcieli czegoś więcej.

Może zacznijmy od tego, że w moim mieście Cropp jest jedną z niewielu sieciówek i znaczna część młodzieży tam kupuje, dlatego w szkole często możemy spotkać osobę ubraną tak jak my, co nie za bardzo mi się podoba. Ale co poradzić? Sama tam często chodzę i mam naprawdę dużo ubrań z tej firmy, jednak chyba nikt nie lubi tego uczucia, gdy spotka się drugiego człowieka w tej samej koszulce :D To trochę nawet irytujące, że cała szkoła chodzi w ciuchach z jednego sklepu, ale tu już nic nie można zrobić, skoro każdemu podoba się ten sam ciuch.

Na początek wypowiem się na temat wystroju sklepu i obsługi. Myślę, że nie jest najgorzej, ale też niespecjalnie przypada mi do gustu. Dziwnie się czuję w takim ciemnym pomieszczeniu z taką (hmm, nie wiem jak ją nazwać) muzyką totalnie nie w moim guście. Czasem mnie nawet bawi. O wiele bardzie preferuję sklepy z jasnym światłem i wystrojem, wtedy się czuję swobodnie, heh. Jeśli chodzi o przebieralnie to jestem trochę załamana. Nie wiem jak jest w innych Croopach, czy tylko tak jest w moim mieście itd. Mówię, o tym, że nie da się zasłonić tak, aby nikt cię nie podglądał i nic nie było widać. To tak stresujące i niezręczne, kiedy przebierasz się w szatni na pół odsłoniętej praktycznie. Te zasłony są naprawdę do kitu. Co do obsługi to nie mam, co naprawdę tu mówić. No po prostu wykonuje swoją pracę i tyle. Nic więcej, ponadto. 

Jeśli chodzi ogólnie o ubrania to są dobrej jakości. Jakoś nic, co kupiłam dotychczas, mi się nie podarło, czy coś. Wszystko w świetnym stanie, Ale co do cen to już troszkę gorzej, choć często zdarzają się jakieś przeceny i obniżki. Nie mogę też tu jednak wyczekiwać cudów, że spodnie nagle będą kosztować 50 zł. Co do topów to cena 20 zł jest spoko, ale raczej za czterdzieści już nie kupię. Tak samo krótkie spodenki - do 50 zł okej, ale za siedemdziesiąt nie. 

Ubrania są nawet spoko, podobają mi się raczej, nawet jakaś najzwyklejsza bluza. Wiosną i latem mają zawsze duży szortów, są też stroje kąpielowe, więc to duży plus. Tak samo z jeansami. Kurtki też są ładne. Jak ostatnio byłam to spodobała mi się jedna, niestety jej cena już nie. 

Więc zdanie o tym sklepie mam takie podzielne. 
Ale dałabym mu mocne 6/10 :) 

A tutaj kilka outfitów, w których wykorzystywałam ubrania z Croppa: 
(widzieliście już je na moim blogu)
Pod spodem macie też linki do tych looków. 











Zostawcie swoją opinię w komentarzu :)



INSTAGRAM - xzossiax
SNAPCHAT - zosia.adamuss23