środa, 28 czerwca 2017

Recenzja paletki z Primarku

Cześć!
Dzisiaj przychodzę do was z kolejną recenzją, tym razem z paletką z Primarku, którą kupiłam podczas pobytu w Londynie. Stwierdziłam, że fajnie by było Wam tu ją pokazywać i czy warto to kupić za te jedyne cztery funty. 

Paletka tak się prezentuje:


Mamy aż dziesięć cieni, każdy też ma swoją nazwę. 
To, czego mi też zawsze brakuje w paletkach, czyli lusterka, czy też małego pędzelka, w tej też tego nie ma, dlatego się troszkę zawiodłam, ale nie możemy przecież oczekiwać, za tak małą kwotę, jakiś cudów. Dla mnie najważniejsze jest to, czy cienie się sprawdzają: nie osypują, mają dobrą pigmentację i dobrze przechodzą w poszczególne odcienie. 

Tutaj pokazuję Wam swatche każdego kolorku:
Jestem pozytywnie zaskoczona, ponieważ cienie mają nawet fajną pigmentację, nie jest ona słaba, jak było w przypadku paletki z Lovely. Cienie dobrze trzymają się na powiekach i całkiem spoko przechodzą w poszczególne kolory. Nie lubię też, gdy palety mają zbyt mocną pigmentację, wtedy zdarza się nałożyć na pędzel za dużo, a na oczach zamiast ładnego efektu powstają jakieś ogromne, jednolite plamy. 

Nie jestem ekspertką od makijażu, dlatego efekt, który udało mi się uzyskać z tych cieni,  nie jest też jakiś świetny, ale mam nadzieję, że w choć małym stopniu Wam się spodoba.


Ten makijaż jest dość lekki, taki jaki lubię, ale możecie śmiało dawać mi uwagi, staram się poprawiać z każdym podejmowaną próbą.

Według mnie paletka jest warta swojej ceny i myślę, że za taką sumę mogę Wam ją polecić.
Daję jej dobrą ocenę 7/10 
A wy co sądzicie?

Do usłyszenia!