czwartek, 15 czerwca 2017

Czy "tambler" jest modne?

Cześć!
Oceny już wystawione, w końcu luz i upragniona wycieczka.
Obecnie jestem w Londynie,a ten post zostały pisany przed wyjazdem (kłamię, czy nie kłamię?).
Nie będę teraz opowiadać, jak jest. Wszystkiego się dowiecie w następnym poście. A teraz przejdźmy do rzeczy.


Kto z nas nie widzi codziennie choć jednej osoby na ulicy, czy w szkole ubranej "tambler"?
Pewnie każdy z Was wie, o co mi chodzi, więc nie będę tutaj wyjaśniać. 
To coś stało się tak powszechne, że ja sama też się często podobnie ubiorę.
Ale czy powszechne znaczy, że modne?
Czasem patrząc na to wszystko mam już dość: każda dziewczyna nosi Adidasy, Nike, nie wiadomo, co jeszcze; czapki "wpierdolki" - oczywiście też jakieś firmowe; makijaż, którego raczej nie wypada nosić do szkoły; crop topy i spodnie z wysokim stanem; "szpony" na przynajmniej "pół metra"
Chyba użyłam za dużo cudzysłowów.
Chyba ktoś naprawdę musi mieć niskie poczucie wartości, skoro się tak ubiera.
W prawdzie mi się podoba ten styl, ale chyba jest jednak zbyt typowy (?). Czasem mam na sobie taki jeden czy dwa elementy ubioru, a ostatnio kupiłam taką czapkę.
Raczej nie powinnam krytykować innych, skoro sama się tak noszę, a filtr piesków na Snapchacie też mi się bardzo podoba. 



Chciałam powiedzieć, że to, jak się ubieram to kwestia gustu, a nie "bo to modne", z czym często każdy z nas się spotyka. Zresztą często jestem też odmienna względem ubioru od innych. Tutaj przykładem są moje outfity na blogu, czy nawet ten, co teraz Wam pokazuję.




Często mama mnie się pyta czy może nie chcę tamtego, czy tamtego, bo jest modne i tak się dziewczyny ubierają. Ja zazwyczaj odmawiam, bo nie lubię być taka sama jak wszyscy. Wolę swój styl. Tak samo, jeśli chodzi o popularne teraz naszywki z motywem kwiatów. Mimo że ładnie się prezentują, to ja jak do tej pory nie mam żadnego takiego ciuchu w swojej szafie. 




Bycie "tambler" nie jest złe, ale to zależy, jak kto do tego podchodzi, czy z umiarem, czy raczej przesadnie.
Teraz w każdej sieciówce można znaleźć praktycznie to samo, a jak zobaczę białą ładną bluzkę, to jest akurat ubrudzona od tony fluidu...
I dziwię się, gdy usłyszę od kogoś, że jeszcze w jakiejś szkole wyzywają od braku markowych butów.

Przekazem tego postu jest bycie sobą, bo wątpię, aby każdy, kto nosi się, tak jak powiedziałam wyżej, był "sobą" i nie kierował się modą. Nie sądzicie?
Wyobraźmy sobie, że pewnego dnia wstajemy, wychodzimy na miasto, a każdy wygląda dokładnie tak samo, te same buty, bluzka, spodnie, a nawet każda mała biżuteria i dodatek, bo przecież to wszystko jest na topie. Ja bym oszalała. Oczywiście nie zabraniam nikomu podążać za modą, skoro ktoś to lubi, albo w przypadku modelek, muszą się stosownie ubrać. 
Ale czy naprawdę lepiej byś się nie poczuł ubierając się ciut inaczej od innych? Świąt byłby kolorowy, nie czarno-biały, bo teraz te kolory dominują w szafach każdej nastolatki. 

Co o tym myślicie?


OUTFIT
Kombinezon - George
Sandały - CCC