niedziela, 4 czerwca 2017

Istnienie

"Bardzo się bałem,
Czy jestem odludkiem rzeczywistości,
Czy jej częścią?
Czy mam dbać o wszystko ciałem?
Nawet nie da się postawić
Konkretnego powodu życia.
Tyle nauk brałem.
Czy naprawdę warto?
Każde cierpienie,
Każda chwila radości
Idzie i tak po śmierci
W zapomnienie...
I nikt się nie dowie.
Samobójstw nie zmienię.
Tylko sens istnienia
Prawdę ci powie."


Wiersze chyba stały się moją trzecią pasją, zaraz po blogu i tańcu, a w zasadzie to którąś z kolei, bo teraz tak patrząc, dużo mam tych zainteresowań.
Nie wiem skąd się to we mnie rozwinęło. Bo pani od polskiego kazała nam wymyślić na lekcji własny wiersz? 
Często mam teraz taką wenę i nastrój do pisania. Coś takiego się dzieje, co ruszy człowieka do przelania tego na kartkę papieru, a czasem w środku nocy gdy nie można zasnąć, do notatnika w telefonie.
Chyba zbyt dużo myślę i zadaję sobie za wiele pytań, ale koniec końców ma to jakieś swoje efekty. "Wiersz"
Teraz to słowo ma dla mnie duże znaczenie. Kiedyś nienawidziłam interpretacji jakiś tekstów na lekcjach polskiego. Powoli się to zmienia...
Już pisałam podobny post, ale ciągle chce więcej, pisałabym o tym w kółko, uwidaczniała tutaj moje kolejne "dzieła".
Zresztą już za dużo piszę. Kończy mi się tusz w długopisie, heh. Olałam troszkę naukę, akurat teraz, na koniec roku szkolnego, ale w sumie to i tak wiem, że jest dobrze i nic się nie zmieni. Moje ciut słabsze stopnie nawet nie obniżyły średniej, z czego jestem zdziwiona i uśmiechnięta. Tak naprawdę to nic się nie uczę i nie mam pojęcia, skąd te dobre oceny.

Za tydzień jadę do Londynu. Te ataki terrorystyczne nawet mnie nie ruszają, nie wierzę po prostu w to, że spotka mnie coś złego. Chyba jestem optymistką, bo nigdy jakoś nie potrafię myśleć pesymistycznie, choć czasem mam załamkę, ale to wyjątki, tak myślę.


Co o tym wszystkim myślicie?