sobota, 29 lipca 2017

Pomada do brwi z Wibo

Cześć!
Dziś wracam do tematu kosmetyków. Przez jakiś czas nie było w ogóle tego typu postów, więc trzeba to nadrobić. 
Tak naprawdę produkt, który Wam dziś pokażę jest już z pewnością Wam znany i jak zwykle ja się spóźniam :D Ale lepiej późno niż wcale, co?
Mowa o tej cudownej pomadzie do brwi z Wibo, o której tyle się naczytałam, a że moja paletka cieni do brwi jest już na wykończeniu, to postanowiłam przetestować ten produkt.


Zakupu dokonałam w Rossmannie za 23 złote. Nie jest to w sumie drogo, ale ja jeszcze jako osoba niepełnoletnia i niepracująca ubolewałam trochę z tym wydatkiem, haha, zresztą za każdym razem tak mam. Jednakże liczę się z tym, że kosmetyki kosztują. 
Pierwszym właśnie minusem jest to, iż pojemniczek jest dość mały i nie wiem na ile starczy, dlatego tak trochę kicha z tą ceną. Miałam nadzieję, że będzie tego więcej, ale liczy się jakość i działanie, prawda? Zresztą dołączono jeszcze pędzelek.
Nigdy tak naprawdę nie stosowałam pomady do brwi, więc byłą to też moja pierwsza "przygoda" i mimo że nie jestem doświadczona w tej dziedzinie oraz się uczę, to myślę, iż mogę się dobrze o niej wypowiedzieć. Zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Mianowicie świetnie się sprawdza!



Cii, nadal ćwiczę nad kształtem i nad precyzyjnością (?)
Bardzo przyjemnie i szybko używa się tej pomady. Z odcieniem też nie popełniłam błędu i wybrałam w sklepie na oko dobry.
Po dwóch razach w zasadzie wiele się nie zużyła, ponieważ naprawdę małą ilość się nakłada, więc może jeden pojemniczek starczy na długo, a jeśli nie no to cóż, mój portfel znów uboleje :D
Podsumowując: potwierdzam wszystkie dobre opinie na jej temat, heh.

A Wy co o niej myślicie? Testowaliście? Sprawdza się Wam?


Do usłyszenia!

PS: Następnym post to też coś kosmetycznego :D 

wtorek, 25 lipca 2017

One Year

Przez te jedenaście dni zaniedbałam bloga, mimo że są wakacje i obiecywałam, że posty będą dość często. Chyba takich obietnic nie mogę dawać, bo po prostu jak nie mam weny twórczej, to już nic nie zrobię.
Koniec końców musiałam napisać jakiś post dotyczący roku blogowania, ale nie jest to w sumie do końca prawdą, bo swojego pierwszego bloga założyłam już parę lat temu. Gdy przewiniecie sobie na pierwszy wpis, to zobaczycie datę: 20.02.2015, więc tak logicznie myśląc minęły dwa lata. 
A dlaczego ja uważam, że rok?
Wiele się wydarzyło w 2015 i 2016 i też wiele postów z tamtego czasu usunęłam, robiłam półroczne przerwy i to nie było to samo, co dziś. Byłam młoda i niezbyt "doświadczona", dlatego też tego okresu nie uznaję za bardzo.
Rok minął od mojego pierwszego wpisu po jakiejś kilkumiesięcznej nieobecności, gdzie obiecałam sobie, że już nie będę tak zaniedbywać bloga, że biorę to na poważnie. Pewnie każdy z Was jako dziecko miał różnorodne zmiany co do zainteresowań itd.

Tutaj macie ten wpis - KLIK

Szczerze, to najchętniej bym go usunęła, ale przeczytajcie sobie. Chyba każdy mnie zrozumie, bo przez takie coś przechodził (skierowane do osób również posiadających bloga).

Głównie chciałam podziękować za ten rok, bo właśnie w tym czasie nabiło mi tyle komentarzy i wyświetleń, no i oczywiście obserwujących. Naprawdę nie wiem, co bym zrobiła, gdyby przez ten czas nic, chociaż tak drobnego jak to, nie osiągnęła. Co prawda nie podjęłam się jeszcze żadnej współpracy, ale długa droga przede mną. W zasadzie to dostałam jedną ofertę, z której firma chyba zrezygnowała, nie rozumiem dlaczego. Mniejsza z tym.

Nie mam szczególnego pomysłu na ten wpis, nie mam pojęcia, co pisać i piszę o wszystkim co mi przychodzi na myśl. Nie mam zdjęć, nie wiem jak uczcić ten rok. Myślę, że jeszcze poczekam na większą ilość czytelników, jeśli pozwolicie.

Ja wracam do mojego niestety codziennego leniuchowania, bo za oknem znów deszcz, a Was zostawiam z kilkoma nutami. Uwielbiam taką muzykę.








Do następnego!

piątek, 14 lipca 2017

Field

Uwielbiam to miejsce, miejsce, które już niejednokrotnie mogliście zobaczyć na moim blogu. Jest to po prostu pole, ale za to moje ulubione. W zasadzie nie wiem czemu, jakoś lubię tam chodzić i robić zdjęcia. Nawet zimą podczas mrozu potrafi być ciekawie.
Dziś znów tam się wybrałam i siostra zrobiła kilka zdjęć, a nawet młodsza kuzynka swoich zabawkowych koni, które też się tu pojawią, bo o to poprosiła :D

To nie jest żaden nowy outfit, chciałam coś pokazać na luzie i trochę się pobawić. Myślę, że takie posty są najlepsze: mniej gadania, więcej pokazywania.
Co o tym sądzicie?









No i proszę, koniki :) 



Jeszcze chciałabym podziękować za 50 obserwujących na blogu i 300 na instagramie :)

Do usłyszenia! 

poniedziałek, 10 lipca 2017

Kilka ulubieńców

Cześć!
Za oknem właśnie się rozpadało, a ja piszę tego posta. 
Dzisiaj kilka ulubieńców kosmetycznych, ale także pokażę Wam trochę muzyki.



Większość produktów jest głównie do pielęgnacji, tylko znalazła się w tym zestawie jedna paletka, którą już recenzowałam i wykonałam nawet nią makijaż. Kupiłam ją w Primarku i naprawdę cienie świetnie się sprawdzają. Tutaj macie więcej na jej temat - KLIK



Kolejnym produktem jest dezodorant. Po prostu, dezodorant z Adidasa i tyle. No niby, ale ja jestem dość wybredna, jeśli właśnie chodzi o dezodoranty. Zazwyczaj zapach mi się nie podoba, jest duszący, a gdy wszystkie dziewczyny nagle zaczynają takimi antyperspirantami po wf'ie rozpylać, to naprawdę można umrzeć.. W przypadku tego jest inaczej, bo ma dość przyjemny zapach i nawet działa, więc jestem zadowolona nim i też dlatego znalazł się w ulubieńcach.


Teraz chcę Wam pokazać żel pod prysznic, który także urzekł mnie swoich przepięknym zapachem! Jest to migdał z hibiskusem (nie mam pojęcia, co to jest) . Bardziej ma konsystencję jakiegoś kremu, czy balsamu, ale to nawet lepiej. Jest przyjemny. Polecam!


Jak żel pod prysznic, to także szampon. Ten jest z Pantene i bardzo mi się spodobał. Również ślicznie pachnie (jakimś cudem każdy kosmetyk, który Wam poleciłam, znalazł się tutaj z powodu ładnego zapachu, hah). W zasadzie nie wiem za bardzo, co tu o nim powiedzieć, ale na moje włosy świetnie działa.


I już ostatnim produktem jest peeling do twarzy z Under Twenty. Lubię tę markę, bardzo odpowiadają mi ich kosmetyki, zwłaszcza jeśli chodzi o trądzik, bo mam trochę z nim problemu. 


Jeśli chodzi o dział kosmetyczny, to tyle.

Jest jeden film, który również znalazł się w tych ulubieńcach. Szczerze mówiąc, to każdy już o nim słyszał i pewnie obejrzał, ja jednak jak zwykle wszystko nadrabiam o wiele później i jestem w tyle. Jakoś nigdy mnie tak szybko do tych nowości nie ciągnie. Jest to film "Zostań, jeśli kochasz". Naprawdę mnie wzruszył i uroniłam nawet łzy. Przeczytałam oczywiście również książkę, która się lekko różni od produkcji filmowej. 

Znalezione obrazy dla zapytania zostań jeśli kochasz

Teraz czas na muzykę.
Ostatnio słucham coś rapu, ale znalazły się też w mojej playliście kawałki popowe. 
Oto kilka piosenek, których w ostatnim czasie często słucham i według mnie mają świetny tekst i dobre przesłanie:














Może któryś z tych utworów też Wam się podoba lub znacie i przetestowałyście niektóre podane przeze mnie kosmetyki?

Do usłyszenia!

piątek, 7 lipca 2017

Marzenia są dla dzieci

Czy marzenia są dla dzieci?
Wiele osób uważa, że już nie ma żadnych marzeń i sama ostatnio zastanawiałam się, jakie jest moje marzenie. Ostatecznie stwierdziłam, że nie mam marzenia, że mam cele, do których dążę i pojedyncze małe życzenia.
Powiedzmy sobie szczerze, każdy ma jakieś marzenie, nawet niemożliwe do osiągnięcia, ale ono istnieje. Każdy człowiek czegoś pragnie, może o tym nie wiedzieć i nie zdawać sobie z tego sprawy. Chyba jest tak w moim przypadku, ale myśląc nad kolejnym wpisem i wpadnięciem na ten pomysł olśniło mnie, przynajmniej w jakimś stopniu. 
Pamiętam jak tyle razy byłam szczęśliwa, zwłaszcza ubiegły rok, bo wtedy właśnie spełniłam moje najskrytsze marzenie, choć brzmi ono tylko jak coś błahego. 
Recenzowałam Wam mój wyjazd do Szkocji, a raczej wylot. Tak chciałam polecieć samolotem i zobaczyć Edynburg, który nie jest aż tak popularnym miastem, ale we mnie budził ekscytację.




Maj - był świetnym miesiącem wielu rodzinnych imprez i wyjazdów również. Razem z moją grupą udało nam się zdobyć drugie miejsce w konkursie tanecznym. Nigdy nie byłyśmy tak szczęśliwe. Nikt nie zdawał sobie z tego sprawy, ale właśnie naszym marzeniem była ta choć jedna, mała wygrana. Każde spotkanie i wyjazd też był drobnym życzeniem, aby wszystko poszło zgodnie z planem i zamiarami. 



To były przykłady z mojego życia. Tym wnioskujemy, że każdy ma jakieś marzenia i są one dla wszystkich, każdy ma prawo je mieć, większe i mniejsze, możliwe do zrealizowania i może niekoniecznie. Tak to prawda, że dzieci mają ich o wiele więcej, ale to nie wyklucza z nich pozostałe osoby. 

Sama tak przez krótki czas sądziłam, "Nie mam chyba już marzeń, wyrosłam z nich, mam cele, do których dążę". 
Pamiętajmy, żeby nie żyć też samymi marzeniami i postawić sobie warunki, ruszyć swoje cztery litery i brnąć w przód. Nic samo się nie robi. 

A Wy jakie macie marzenia? 

wtorek, 4 lipca 2017

Casual outfit

Hej!
Dzisiaj powracam do Was z dość prostą i luźną stylizacją. Co tu w sumie dużo mówić?
Po prostu pokażę zdjęcia :) 
Choć przyznam, że więcej uwagi skupiłam na zabawie podczas zdjęć niż szczególnym pokazaniu outfitu, ale myślę, że nie przeszkadza to aż tak bardzo. Może nawet dzięki temu zdjęcia przyjemniej się ogląda.
















T-shirt - Cropp
Kurtka - Primark
Spodnie - H&M
Buty - Converse
Worek - New Yorker

Zawsze dodaję dużo tych fotek, ale po prostu zależy mi na tym, żebyście mogli dobrze przypatrzeć się stylizacji i wszystko zobaczyć.
Powiedzcie, czy podobają Wam się takie luźne posty, bez zbędnego gadania i z dużą ilością zdjęć.

Do usłyszenia za kolejne trzy dni!


sobota, 1 lipca 2017

Podłoga


Co to znaczy być nieśmiałym?
Nie wiem, gdzie jest moje miejsce.
Wszystkich po kolei klęłabym.
Nie można się poddać udręce,
Siedzieć po nocach i myśleć.
Kto się mną zainteresuje?
Już dawno zaczęłam kuleć.
On mnie nie preferuje.
Staram się, ale zwalczyć nie mogę.
Wciąż czekam na złoty bilet.
Do końca ulicy się przecież nie dowlokę. 
Znalazłabym gdzieś pistolet.
Chyba potrzebuję alergologa.
Niby powiedział "siema".
Jestem jak przeklęta podłoga,
Ale mnie już tu nie ma.
 ___

I już jest lipiec. 
Przez cały pierwszy tydzień nic szczególnego nie robiłam, pogoda pochmurna.
Szczerze mówiąc to nie miałam pojęcia, co ze sobą zrobić, a tak się cieszyłam na wakacje. Nawet chwilami chciałam, żeby rok szkolny jeszcze trwał.
Ale napisałam wiersz, nowy, który mam nadzieję, że Wam się spodobał. 
Możecie napisać w komentarzu, jak go interpretujecie. 


Zaczęłam czytać książkę, w końcu. Nie lubię podobno czytać, ale czasem coś mnie natchnie, jakoś tak po prostu i mam nadzieję, że chociaż dwie w te wakacje przeczytam.

Z początku mówiłam, że nie mam za wielkich planów na te lato, że wszystko przyjdzie z czasem i spontanicznie i tak też jest. Wyjadę nad polskie morze, niedługo. Zawsze coś. Rzadko tam bywam, a uwielbiam pływać w morzu i na nie patrzeć, siedzieć większość dnia na plaży. 
Wszystko nabierze barw, a moje wiersze powinny być coraz bardziej kolorowe.
Już spokojnie planuję dni, więc nie będę siedzieć tylko we własnym pokoju.

A Wam jak minął ten pierwszy tydzień wakacji?