środa, 28 września 2016

Fotorelacja z Karkonoszy

Cześć!
Ci co obserwują mnie na Instagramie (xzossiax) czy może mają mnie na Snapchacie (zosia.adamuss23) wiedzą, że byłam w ten weekend w górach, dokładniej w Karkonoszach, Sudety. Dzisiaj piszę dla Was kolejny post z fotorelacją właśnie z oto tego wyjazdu :) Zapraszam!

W piątek 23.09.2016 wyjechałam właśnie z rodzicami i siostrą w góry i też dlatego opuściłam lekcje. Tak, wiem, wakacje już minęły, ale no cóż :D Jechaliśmy dokładnie do Karpacza, w którym moi rodzice byli już wiele razy i zdecydowanie lubią tam jeździć, ale ja natomiast byłam tam drugi raz, ostatnio byłam cztery lata temu. Było mnóstwo frajdy, no pomimo że chodzenie po górach trochę nas wymęczyło, ale właśnie po to tam jechaliśmy. Heh, nie będę tutaj mówić, gdzie mieszkaliśmy itd. , bo uważam to za zbyteczne nawet gdyby to był jakiś Hotel Gołębiewski :D Nie... Choć mieszkanko ładne było xd Nieważne...
No to przyjechaliśmy tam, w sumie najpierw odwiedziliśmy Zamek Chojnik, na który też trzeba było się wspinać :) Na Instagrama oczywiście dodałam zdjęcie, na którym widnieję (brzydka) ja i cudowne widoczki za mną, ale tutaj oczywiście zamieszczam więcej zdjęć:








I tutaj strzelę taką głupią fotkę :)

:D

Nie uważacie, że te widoki są po prostu piękne? *-* Kocham takie i oczywiście robić im milion takich samych zdjęć. 

Gdy przyjechaliśmy już do Karpacza rozpakowaliśmy się i poszliśmy do kościoła ,,Wang''. W sumie nic specjalnego w nim, jeśli chodzi o wygląd, nie ma, ale on jest przetransportowany ze Szwecji i coś tam coś :D Cały z drewna. Za robienie zdjęć w środku trzeba było zapłacić, więc ja nic niestety nie mam. Macie tu tylko takie jedno z zewnątrz.

Tego samego dnia w piątek praktycznie już nic nie robiliśmy oprócz tego, że poszliśmy wieczorem na miasto, pokupować pamiątki, po przechadzać się itd. Ale zjechałam sobie wtedy też taką zjeżdzalnią rynną, to się nazywało ,,Kolorowa'' coś takiego :D Może ktoś kojarzy. Nie mam żadnych zdjęć, ale tutaj daje wam takie z neta jak to wygląda:
Znalezione obrazy dla zapytania kolorowa karpacz

To jest po prostu taka rynna którą się ekstremalnie szybko zjeżdża i tyle w temacie.

Następnego dnia, czyli w sobotę, cały dzień przeznaczyliśmy na Śnieżkę - wejście na nią i zejście. No to trwało kilka dobrych godzin, po siedmiu godzinach wróciliśmy dopiero do domu. 
Oczywiście takie z nas leniwce, że zamiast wejść piechotą na Kopę to sobie skorzystaliśmy z wyciągu, choć było tyle ludzi, ale jakoś się dostaliśmy. W kolejce staliśmy chyba z godzinę. No cóż.
Dopiero z Kopy ( czyli góry pod Śnieżką ) wchodziliśmy na szczyt piechotą, co zajęło nam może kolejną godzinkę, to było jakieś 200-400 metrów, ale bardzo ciężko się wchodziło, zwłaszcza po jeszcze takim stromym szlaku. No i co? Zdobyliśmy!
Zdjęć widoków ze Śnieżki zbytnio nie mam bo było strasznie mgliście, tzn. na górze, bo była w chmurach cała :D Ale daje Wam to, co zrobiłam ;)

















Wtedy było tak dużo ludzi, że maskara jakaś. A to jest już przecież wrzesień to skąd tyle ludu? No ja nie wiem. Jak byłam cztery lata temu to praktycznie nikogo nie było, może jeszcze kilka innych osób i tyle, a teraz?! Całe stada :D 
O dziwo nie było zbyt zimno i nie wiało prawie w ogóle, tylko lekki wiaterek. Temperatura nie spadła chyba poniżej pięciu stopni, ale mi w sumie jak każdemu było gorąco, bo wspinaczka jednak jest męcząca.
Na Śnieżce byliśmy niecałą godzinę i już schodziliśmy. Ta wędrówka zajęła nam może nawet z trzy godziny :// 







Gdy przyszliśmy do domku już nic praktycznie nie robiliśmy. Wszystko nas bolało i chcieliśmy tylko spać.

Ostatniego dnia w niedzielę też chodziliśmy po górach, ale w sumie to były o wiele lżejsze wędrówki i wchodziliśmy tylko na małą górkę ,,Pielgrzymy'' coś takiego. Były tam takie ogromne skały, głazy, po których sobie dla zabawy się wspinaliśmy, pomimo że i tak byliśmy zmęczeni.
Ale jeszcze wcześniej byliśmy sobie na takiej ślicznej polanie <3







I tak oto cała relacja z tego wyjazdu. Bardzo mi się podobało i cieszę się, że rodzice w ogóle chcieli mnie zabrać haha :D Nie no, aż takie niegrzeczna to ja nie jestem ;) 

Ale powrót do domu był straszny. Mieliśmy spóźnienie półtora godziny i wróciliśmy przed 19,a potem od razu do kościoła lecieliśmy. Haha. Jeszcze była masa roboty wieczorem by przepisać lekcje z piątku i dokończyć projekt na biologię. Nieważne. 

Dziękuję Wam bardzo za przeczytanie i mam nadzieję, że się podobało.
Zostawcie ocenkę pod spodem ;)

Pa!

środa, 21 września 2016

Sport to zdrowie!

Cześć!
Tak wiem, że nie było tydzień postu, no ale jak mówiłam wcześniej to zaczęła się szkoła, więc musicie uszanować to, że czasem rzadziej są posty. No.

Dzisiaj porozmawiamy sobie o sporcie, zdrowym trybie życia i sylwetce (?).

Może zacznijmy od tego, że zdrowie w naszym życiu odgrywa bardzo ważną rolę i nie lubimy też być chorzy, bo przecież katar, kaszel, bolące gardło, głowa nie daje spokoju, to wszystko to udręka i trzeba się z tym męczyć. Jeśli jesteśmy zdrowi mamy też dobre samopoczucie, pochłania nas radość, szczęście i chce nam się żyć. Co innego kiedy leżymy w łóżku z gorączką 39 stopni, to nie jest przyjemne uczucie, hm?
Tutaj mówiąc o zdrowiu mam także na myśli dobrą i smukłą sylwetkę, no bo jednak otyłość to choroba, tak.

Żeby uniknąć tych wszystkich chorób rozwiązaniem jest uprawianie sportu! SPORT TO ZDROWIE! I nie będziesz miał nadwagi i nie spotka cię przeziębienie!
Niektórzy, a raczej większa część społeczności nie lubi sportu, ponieważ podczas niego nasz organizm się męczy, chce się nam pić, pocimy się itd. Tak, niestety to są minusy wysiłku fizycznego, ale każdy chce być zdrowy, prawda?

Mi sport sprawia przyjemność, a WF to tak naprawdę mój ulubiony przedmiot ( nie tylko ze względu, że tutaj nie musisz nic wkuwać). Naprawdę każdy znajdzie dla siebie jakiś sport, czy to będzie piłka nożna, czy może jogging. Jest naprawdę wiele dziedzin! Ja np. tańczę, gimnastykuję się, jeżdżę na rowerze, latem pływam. To są moje ulubione typy :)
Teraz podam Wam kilka sportów i coś o nich ( jak działa na ciało dany sport i jak kształtuje sylwetkę, ile kalorii można spalić podczas godziny treningu. Te informacje myślę, że są przydatne dla osób, które właśnie są na diecie, choć dieta w takim młodym wieku nie jest zbytnio wskazana, ale sądzę, że odpowiedni sport wysmukli sylwetkę i będziemy się czuć pewniej itd. A poza tym sport jest przeznaczony dla każdej kategorii wiekowej!):
BALET
Balet dodaje gibkości i lekkości oraz jednocześnie sprawia, że ruchy stają się precyzyjne. Wysmukla sylwetkę. Wzmacnia pośladki, łydki i wewnętrzną stronę ud. Jest idealny dla zachowania prostej postawy. Podczas godziny treningu można spalić aż 350 kalorii.
BIEGANIE
Bieganie poprawia kondycję, pobudza do pracy serce i układ krążenie, a to przyspiesza proces spalania tłuszczu. Jogging wyszczupli, sprint da atletyczną budowę. Bieganie formuje głównie mięśnie nóg. Podczas godziny treningu spala się 600 kalorii.
ROWER
Rower powoduje intensywne spalanie tkanki tłuszczowej. Rzeźbi przede wszystkim mięśnie nóg i pośladków. Podczas godziny treningu można spalić 430 kalorie.

Tutaj właśnie podałam takie trzy sporty. Może jakiś Was zachęci do działania!

Jak widzicie, uprawiając sport poprawiamy naszą pracę serca, krążenie krwi, odporność. Dobre funkcjonowanie układów naszego organizmu jest bardzo istotne.

Niektórzy mówią, że nie mają czasu na sport lub pieniędzy. No nie przesadzajmy. Każdy znajdzie czas na sport! Jeśli jeździcie do szkoły samochodem, autobusem to zacznijcie jeździć rowerem! Rower nie musi też być jakiś super szybki, piękny, za duże pieniądze. Założę się też, że dużo ludzi trzyma u siebie w szafie rolki, których nie używa. Może najwyższy czas je wykorzystać? Zamiast chodzić z koleżankami na pizzę to śmigajcie na rolkach! Podczas jazdy też można sobie poplotkować, pogadać i opowiadać dowcipy ;) Do biegania też nie są potrzebne boskie buty z Nike'a czy Adidasa. Wyciągnijcie swoje stare trampki, a jeśli macie psa to biegajcie z nim!

Tak jak mówiłam, każdy znajdzie czas na sport, nie są potrzebne pieniądze ( no okej, do niektórych jednak tak), ale najzwyklejszy spacer też jest w pewnym sensie sportem.

Wysiłek fizyczny ma mnóstwo zalet, więc może zamiast przynosić każdego dnia na WF usprawiedliwienie z powodu przeziębienia zaczniecie nosić worek ze strojem, a nie przesiadywać te lekcje na komórce? Zacznijcie zapobiegać tym chorobom! Naprawdę zobaczycie różnice.

W tym poście wzorowałam się troszkę na czasopiśmie JOY.

To by było na tyle.
LENIUSZKI! OD DZISIAJ ĆWICZYMY XD

W którymś z następnych postów chciałam zrobić wpis o mojej historii z tańcem no i sportem ogólnie, ale nie wiem, czy jesteście tym zainteresowani, więc na boku, na prawym pasku na górze macie ankietę. Odpowiadacie po prostu czy chcecie taki post, czy też nie :)

W najbliższym czasie możecie spodziewać się również pewnej fotorelacji, ale to dopiero w przyszłym tygodniu. Poniedziałek, środa lub czwartek, tak myślę.

Jeśli chcecie wiedzieć już wcześniej, gdzie jadę itd. to zapraszam na Snapchata czy Instagrama! Na Snapchacie będę pewnie codziennie kilka zdjęć wrzucać.

Dzięki za przeczytanie!
Zostawcie pod spodem ocenkę :*

Pa!

środa, 14 września 2016

Przecinam gąbkę do makijażu!

Cześć! :D
Dzisiaj przeprowadzimy małe doświadczenie i dowiemy, co tak naparzę kryje w środku zużyta gąbka do makijażu 'Beauty Blender'. Ja oczywiście nie mam oryginalnej wersji ten gąbeczki, ale tak jak wspomniałam w którymś poście, ale na tej też można przeprowadzić eksperyment.
Widziałam już kilka takich filmików na YouTube, jednak ja sama też chciałam zobaczyć na własne oczy co faktycznie jest w środku, no tak - gąbka :D Ale m. in. to czy jest w miarę czysta, jak dużo podkładu wchłonęła itd.
Ja moją gąbeczkę używałam przez okres 2 - 2,5 tygodni, czyli nie długo, bo jednak 'Beauty Blender' używa się z trzy miesiące, ale zauważyłam, że moja gąbka z Rossmanna i ta oryginalna trochę się różnią rodzajem gąbki itp. Np. te moje wchłaniają ten podkład bardziej i trzeba je wymieniać częściej, a w opakowaniu jest ich aż sześć za jedyne 5 zł :) Myślę, że o wiele bardziej właśnie opłaca się kupić te z Rossmanna niż jedną oryginalną za 60 zł (jakoś tak).
Moją gąbkę zawsze starałam się dokładnie umyć po użyciu i zmoczyć przed, dlatego moją hipotezą było, iż ego podkładu nie powinno być dużo w środku, ale jednak na zewnątrz był trochę widoczny.



Tutaj pokazałam Wam jak wygląda zużyta gąbeczka i jakie zostały plamy po podkładzie.




Na tych zdjęciach porównywałam czystą, nową gąbkę i zużytą, starą. Kolory obydwóch gąbek można powiedzieć, że się znacznie nie różnią, ale jednak zużyta jest troszkę ciemniejsza ze względu na to, iż była wielokrotnie namaczana wodą.








Jak widzicie gąbka w środku jest czysta :) Jednak podkładu troszeczkę się dostało ale tylko na brzegach. Odcień wewnątrz też nie jest jakiś specjalnie inny, może bardziej mocniejszy, bo wiadomo, że gąbka od zewnątrz trochę wyblakła. 

No i tak naprawdę wygląda zużyta gąbka od środka, dobrze myta i moczona przed użyciem.

Tyle w tym poście :) Mam nadzieję, że Wam się spodobał. Swoją ocenkę możecie zostawić pod wpisem ;)

Zapraszam na Instagram, Snapchat, linki z boku. 

Pa! :)